Meghan postawiła kolejny, absurdalny warunek swojej służbie. „Tym razem przesadziła!”

Nie od dziś mówi się, że Meghan Markle jest bardzo wymagająca w stosunku do służby pałacowej. Traktowanie z góry swoich podwładnych sprawiło, że z pracy dla rodziny królewskiej zwolniło się kilka pracownic, podczas gdy inne nie bez powodu nazwały księżną Sussex „bezwzględną i wybredną”. Jak donoszą źródła, księżna zwykle wstaje o 5 rano i pisze maile do swoich asystentów, którzy mają spełniać jej zachcianki. Więcej na ten temat tutaj. Na tym jednak nie koniec, bowiem okazuje się, że „Trudna Księżna” poszła o krok dalej. Podwładni z pewnością jej tego nie zapomną.

Przeprowadzka książęcej pary

Meghan i Harry zamieszkali w Frogmore Cottage, co było równoznaczne z całkowitym odcięciem się od rodziny królewskiej, do której coraz więcej zastrzeżeń miała księżna Sussex. Oczywiście, mimo przeprowadzki, para wciąż ma swoich podwładnych, którzy usługują jej na każdym kroku. Wraz ze zmianą miejsca zamieszkania zmieniły się również warunki, które postawiła pracownikom księżna.

Zakaz dotyczy parkowania w pobliżu rezydencji, co miało miejsce przez ostatnich kilkadziesiąt lat

Gdzie więc pałacowa służba ma zostawiać swoje pojazdy? Na publicznym parkingu, który znajduje się… 1,5 km dalej! Nie ma się więc co dziwić, że pracownicy są wściekli na księżną.

Księżna Meghan już niejednokrotnie pokazała, że można się po niej spodziewać dosłownie wszystkiego. Czym jeszcze zaskoczy swoich podwładnych?

Źródło: kobieta.wp.pl, popularne.pl | Fotografie: instagram.com