×

W czasie kiedy rodziła ksiądz wszedł na salę. Była skrępowana całą sytuacją

Do szpitalnych sal, w których rodziły kobiety, wchodził nieproszony ksiądz i błogosławił dzieci. Czy tak to powinno wyglądać?

Na sali było nas pięć. Trzy po cesarkach, zacewnikowane. Ja z wcześniakiem 2 kg. Odwiedzały nas rodziny, tatusiowie. Któregoś razu przyszedł ksiądz – mówi świeżo upieczona mama z Warszawy, pani Magda.

Alamy

Wszyscy odwiedzający przychodzili na salę w specjalnych fartuchach, które za kilka złotych musieli kupić na portierni. Wszyscy, oprócz księdza, który wchodził na salę jak gdyby nigdy nic. Robił to bez żadnej zapowiedzi, co bardzo nie podobało się leżącym na sali kobietom. Nie ma się im co dziwić, ponieważ mało która mama chce pokazywać się obcym mężczyzną z cewnikiem, podczas karmienia piersią, czy zmiany opatrunku rany. Jakby tego było mało, nikt nie zapytał kobiet, czy życzą sobie wizyty księdza.

Całą sytuację na swoim facebookowym profilu skomentował dziennikarz Tomasz Michniewicz:

Byłem niedawno przy różnych okazjach na trzech różnych oddziałach położniczych, trzech warszawskich szpitali. Na wszystkich zauważyłem, że ksiądz wchodzi nieproszony do sal poporodowych oraz pokojów na patologii ciąży z ofertą wsparcia i komunii. Czyli, innymi słowy: obcy mężczyzna, nie lekarz, nie pracownik medyczny, nie położnik, wchodzi bez pytania do pokoju kobiety w najbardziej intymnym okresie jej życia. A w środku kobiety półnagie, z obnażonymi piersiami, po poronieniach, po łyżeczkowaniach, z ranami po cesarkach, płaczące, cierpiące, w bólu.

A gdyby tak hydraulik wszedł, gdyby miał podejrzenie, że rura cieknie? Czy pan psycholog z ulicy, w poczuciu chęci niesienia pomocy, też mógłby tak sobie wejść? A rabin lub imam? Przecież też chce nieść identyczną pomoc.

Wpis dziennikarza wywołał spore oburzenie szczególnie wśród kobiet, które już urodziły

Rodziłam 4 lata temu. Nie dość że klecha przyłaził, to jako jedyny bez fartucha do noworodków, w tym wcześniaków. Byłam wtedy zbyt zmęczona, żeby zareagować… A szkoda – komentuje jedna z mam.

Moja koleżanka mówiła, że ksiądz wszedł na salę, gdy rodziła – była tylko w koszulce, bez bielizny nawet. Zajrzał, żeby powiedzieć, że trzyma kciuki – pisze następna.

Byłam świadkiem jak wlazł do sali gdzie były same Panie z rozpoznaniem ciąży pozamacicznej i przywitał się radośnie: dzień dobry mamusie

Praktycznie nikt nie stanął w obronie dziennikarza. Czy słusznie? Czy księża faktycznie powinni wchodzić do sali porodowych i poporodowych, kiedy mają na to ochotę i robić to bez zgody leżących tam kobiet?

Polecane

Może Cię zainteresować