×

Kontrowersyjne nagranie z polowania. Ojciec do kilkuletniego synka: „Licz głowy”

Kontrowersyjne nagranie z polowania wyciekło do Internetu. Na materiale widać spożywających alkohol mężczyzn, którym towarzyszy małe dziecko. Chłopiec na rozkaz ojca przelicza ciała martwych zwierząt. Jak to możliwe, że kilkulatek znalazł się w samym centrum rzezi dzikich ptaków?

Dziecko na polowaniu

Istnieją sytuacje oraz miejsca, w których dzieci zdecydowanie nie powinny być obecne nie tylko ze względu na wygodę dorosłych, ale przede wszystkim własne bezpieczeństwo. Nie ulega wątpliwości, że obserwowanie krwawych scen w przyszłości może prowadzić m.in. do agresywnych zachowań bądź traum. Właśnie dlatego tak oburzająca wydaje się historia, która rozegrała się w pobliżu stawów w Gębowie koło Tarnobrzega.

4 września w okolicy odbywało się polowanie na kaczki. Na miejsce przybyła ogromna liczba myśliwych, spragnionych złapania wymarzonych okazów. Wydarzenie było pieczołowicie rejestrowane przez jednego z uczestników i właśnie dlatego dziś wiadomo, co dokładnie wydarzyło się nad wodą.

Na nagraniu, które trafiło do sieci można zobaczyć, stojącego nad brzegiem jeziora kilkuletniego chłopca. Ubrane w kalosze dziecko znajduje się tuż obok sterty martwych kaczek. Ojciec kilkulatka prosi syna, aby sprawdził, ile sztuk do tej pory udało się ustrzelić. 

Filip, policz, ile mamy. Policz głowy.

W filmiku słychać jak maluch ustala liczbę ptaków.

Jeden, dwa… Sześć. Siedem.

Dziennikarze portalu OKO.press przypuszczają, że mogło dojść w tym przypadku do przestępstwa, ponieważ nagranie wskazuje, że dorośli polowali w obecności dziecka.

Kontrowersyjne nagranie z polowania

Szokujący materiał jednoznacznie pokazuje, że uczestnicy polowania byli pod wpływem alkoholu. Na nagraniu widać kieliszki, butelki z alkoholem oraz spożywających trunki mężczyzn. Z tła dobiega głos:

To co, Stasiu, wystrzelałeś wszystko? Ja żem wpadł w taki szał, że, ku*wa, jedna paczka, nawet żem jednej kaczki nie trafił – choć sukcesów w polowaniu nie ma, mężczyzna i tak wygląda na zadowolonego.

Stanisław odpowiada:

Tam się nie dało inaczej, jak nie strzelać.

Ktoś inny żali się, że nie miał tak dużo szczęścia.

Ale w środę to żem, no nie wiem, ile, z osiem sztuk strzelił czy siedem.

Autorem wstrząsającego wideoreportażu z Grębowa jest Robert Kowalski z serwisu OKO.press. Mężczyzna zapewnia, że wszystko co zarejestrował działo się podczas polowania. W rozmowie z TVN relacjonował:

Skarbnik, czyli członek zarządu koła łowieckiego, chodził z butelczyną i nalewał kolegom. Nie brakowało chętnych.

Uczą dziecko okrucieństwa?

Wacław Golik, prezes zarządu Koła Łowieckiego „Leśnik” w Tarnobrzegu twierdzi, że najmłodsi nie uczestniczyli bezpośrednio w polowaniu.

Dzieci nie były na groblach, nie były świadkiem strzelania. Były świadkiem tylko i wyłącznie efektu polowania.

Robert Kowalski zapewnia, że było zupełnie inaczej.

Byłem od początku polowania. To dziecko tam było.

Incydent w Grębowie wywołał oburzenie opinii publicznej. Wiele osób wyraziło sprzeciw w stosunku do wystawiania dzieci na tego typu obrazy. Maluchy nie powinny być uczone okrucieństwa wobec zwierząt ani brać udziału w imprezach zakrapianych alkoholem.

Na profilu organizacji Koalicja Niech Żyją, walczącej o objęcie dzikich ptaków ochroną i zakazem polowań potępił całą sytuację:

Dziecko radnego na polowaniu, pijący alkohol myśliwi, łamanie przepisów ustawy o ochronie przyrody – i to wszystko w obecności Łowczego Okręgowego z Zarządu PZŁ w Tarnobrzegu i członków zarządu koła łowieckiego. Skala naruszeń prawa i etyki łowieckiej na tej myśliwskiej, braterskiej „zabawie” była szokująca.

Fotografie: YouTube (miniatura wpisu), YouTube

Może Cię zainteresować

zamknij