×

Kim jest Edek ze „Złomowiska PL”? Cała prawda o przyjacielu Krzykacza

Ostatnio głośno zrobiło się o bohaterach programu Discovery Channel. Niestety było to związane z przykrymi wydarzeniami. Krzykacza zna niemal każdy, ale kim jest Edek ze „Złomowiska PL”? Co o nim wiadomo?

Tragiczny początek roku

Program „Złomowisko PL” już od kilku lat jest jednym z największych hitów stacji Discovery Channel. Wszystko dzięki sympatycznym bohaterom. Wśród nich był duet złomiarzy – Marek „Krzykacz” Pawłowski i Edward „Edek” Kaliński. Niestety w ostatnim czasie zdarzyły się dwie smutne rzeczy.

W nowy rok pojawiła się informacja, że w Sylwestra zmarł Krzykacz. Ledwo widzowie programu otrząsnęli się z jednej przykrej wiadomości, a już w mediach pojawiła się kolejna – Edek trafił do szpitala. Lekarze zmuszeni byli amputować mu jedną nogę na wysokości kolana.

Niewielu fanów programu zna jednak Edka. W serwisie weekend.gazeta.pl pojawił się obszerny wywiad z Edwardem „Edkiem” Kalińskim, który przybliża nam jego osobę.

Kim jest Edek ze „Złomowiska PL”?

Mężczyzna urodził się w 1955 roku w Pruszkowie. Ma brata Kazimierza i dwóch synów. Obecnie mieszka w Komorowie. Jak jednak powiedział w rozmowie z dziennikarką weekend.gazeta.pl:

Marzy mi się własna kawalerka w bloku, w Pruszkowie, z centralnym ogrzewaniem. (…) Parę lat temu poznałem Grażynkę, ale zmarła na raka. Eh, nie ma co wspominać. Teraz jestem wolny ptak, do wzięcia. Jak będę miał mieszkanie, to zamieszkam z drugą połówką. Żeby na stare lata żyć sobie spokojnie…

Okazuje się, że mężczyzna uwielbia dwie rzeczy – czarną, mocną kawę i jazdę samochodem. Pierwszy raz wsiadł za kółko, gdy miał… 10 lat!

Przez ponad 40 lat natłukłem miliony kilometrów. Nie ma dnia, żebym nie jeździł. Po szkole zatrudniłem się jako kierowca w Polskich Liniach Lotniczych LOT. Pracowałem przy obsłudze technicznej samolotów, czyli przy tankowaniu i podłączaniu agregatów prądotwórczych. Razem z mechanikiem podjeżdżaliśmy bardzo bliziutko skrzydła samolotu. Trzeba było uważać, żeby nic nie uszkodzić. Na szczęście nigdy mi się to nie zdarzyło. Lubiłem tę robotę.

W latach 80. i 90. Edek zaczął pracować w prywatnej firmie, która zajmowała się produkcją nadkoli, błotników i zderzaków do aut. Niestety firma upadła i mężczyzna został bez pracy. To wtedy zaczął jeździć karetką pogotowia:

Dorabiałem sobie dorywczo. Kiedyś spotkałem kolegę, który zaproponował mi piwo. Gdy zaczęliśmy rozmawiać, okazało się, że w Piastowie pod Warszawą szukają kierowcy karetki. Poszedłem tam na rozmowę, później dostarczyłem wszystkie dokumenty. I tak w 1995 roku zacząłem pracę w pogotowiu. Początkowo trudno było mi znieść widok krwi, połamanych rąk i nóg. Ludzkiej śmierci. Ale z czasem się przyzwyczaiłem. Potem problemem stały się zamknięte osiedla. Płoty, rabatki, ozdobne kamienie. Często nie mieliśmy jak dotrzeć z sanitariuszem do chorego. Odszedłem, gdy w pogotowiu zaczęły się zwolnienia.

Następnie mężczyzna pracował u swojego brata w małym sklepie spożywczym. Ale i ten zakład zamknięto, gdy w mieście zaczęły powstawać duże sieci handlowe. W tym samym czasie Edek poznał kobietę i przeprowadził się do niej. Jej sąsiadem był… Krzykacz.

Życie złomiarza

Marek „Krzykacz” Pawłowski był prawdziwym Królem Złomiarzy. Pewnego dnia potrzebował kierowcy i wówczas poprosił o pomoc Edka. I tak zaczęła się ich wspólna przygoda. A jak wygląda życie złomiarza? O tym też Edek opowiedział dziennikarce serwisu weekend.gazeta.pl:

Krzykacz, który wszystkim podawał swój numer telefonu, dostawał po 30-40 telefonów dziennie. Ludzie dzwonili, żeby odebrać od nich złom. Zdarzało się też, że nas nabierali. Jechaliśmy pod wskazany adres, a tam pusto. Jak nie ma, to nie ma, trudno, wracaliśmy do domu. „Edek, jutro będzie lepiej” – kwitował Krzykacz. (…) Jeździmy od rana do wieczora, czasem nawet po 12 godzin. Jak jest ciekawe zlecenie, to jedziemy nawet w niedzielę. Biznes się dobrze kręci, nie powiem. Niedawno, po telefonie, pojechaliśmy, a tam tony prętów. Związaliśmy je sznurkiem, bo długie były, i zrobiliśmy drugi kurs. W sumie było tego tona i 700 kilo. Zarobiliśmy z 800 złotych przez pół dnia!

Jednakże i złomiarze odczuli kryzys. Według mężczyzny, kiedyś były lepsze czasy. Teraz mało kto wyrzuca cenne rzeczy na śmietnik:

Krzykacz, z którym rozmawiałam trzy lata temu, opowiadał mi, że czasem znajdujecie na śmietnikach prawdziwe skarby. Niemal nowe telewizory czy lodówki, drogocenne pianina i meble. Teraz się to już raczej nie zdarza. Kryzys przyszedł. Więcej ludzi po śmietnikach chodzi, a bogaci mniej wyrzucają. Dzisiaj żyjemy głównie ze złomu.

A co Edek myślał o swoim przyjacielu? Jak powiedział dziennikarce, gdy Marek jeszcze żył:

Wiesz, ta praca nie jest łatwa. Krzykacz potrafi zdenerwować. Ale wiem, że on się już nie zmieni. Taki ma urok. Jestem więc spokojny, ustępuję mu. Krzykacz jest głośny i specyficzny, to fakt, ale ma też mocne strony. Ma łeb na karku, dobrze kręci tym biznesem.

Wraz z udziałem w programie Discovery Channel, obaj panowie zyskali dużą sławę. Edkowi bardzo się to podoba:

Po tym jak trafiliśmy do programu „Złomowisko”, ludzie nas poznają. „O, idą nasze gwiazdy” – wołają. I robią sobie z nami zdjęcia. Mnie często zaczepiają podróżni w kolejce miejskiej. Pytają, czy to ja. I proszą o zdjęcia. Czasem nawet po pięć razy dziennie. Takie fajne coś mi się przydarzyło.

Źródła: weekend.gazeta.pl
Fotografie: Facebook

Może Cię zainteresować

zamknij