×

Katastrofa lotnicza koło Pszczyny. Pojawiły się nowe ustalenia w tej sprawie

Katastrofa lotnicza koło Pszczyny. W tej sprawie pojawia się coraz więcej informacji. Niektóre z nowych ustaleń zaskakują… Jak doszło do tragicznego zdarzenia?

Tragiczna śmierć milionera

W nocy z poniedziałku na wtorek panowała gęsta mgła. Prywatny helikopter rozbił się na Śląsku, w okolicach Studzienic koło Pszczyny. Maszyna typu Bell 429 spadła na ziemię z niewiadomych przyczyn.

Na pokładzie helikoptera znajdowały się cztery osoby. Dwie z nich zginęły, kolejne dwie zostały ranne. Wśród ofiar śmiertelnych katastrofy jest Karol Kania – milioner i właściciel śmigłowca. Biznesmen był założycielem jednego z największych w Europie przedsiębiorstw produkujących podłoża pod uprawę pieczarek. W 2016 r. w rankingu najbogatszych Polaków magazynu Forbes zajął 63. pozycję z majątkiem 490 mln zł. Milioner miał 80 lat.

Według Gazety Wyborczej, oprócz Kani w wypadku zginął również 54-letni pilot śmigłowca. Dwóch pozostałych pasażerów, zajmujących miejsca z tyłu helikoptera, miało wydostać się z maszyny o własnych siłach. To 47-letnia kobieta i 54-letni mężczyzna.

Akcję ratowniczą utrudniała gęsta mgła.

Katastrofa lotnicza koło Pszczyny: nowe ustalenia

Jak informuje RMF FM, helikopter spędził w powietrzu zaledwie 40 godzin. Maszyna należąca do Kani była nowa! Linię produkcyjną opuściła w grudniu, a zarejestrowana została z początkiem stycznia tego roku.

Zdecydowanie większe doświadczenie posiadał pilot zasiadający za sterami helikoptera. Dla Kani latał od kilkunastu lat, a wcześniej pracował jako pilot wojskowy.

Według ustaleń służb, tuż przed upadkiem śmigłowiec zahaczył o drzewa. Możliwe, że to właśnie trudne warunki pogodowe przyczyniły się do tej katastrofy, ale to wyjaśni śledztwo.

Wypadek wydarzył się trochę za lądowiskiem, około 300 metrów. Raczej wygląda na to, że helikopter przeleciał za lądowisko. Dopiero, jak zakończymy badanie, będziemy wiedzieli, co się działo. Mamy zdjęte rejestratory, wiele informacji uzyskamy także po analizie zapisów ścieżki lotu, pracy silników itd.

– mówił w rozmowie z RMF FM Jacek Bogatko z Państwowej Komisji Badania Wypadków.

Sprawą tragicznego wypadku zajmuje się prokuratura z Pszczyny. Leonard Synowiec, prokurator rejonowy w Pszczynie, poinformował, że jeden z mężczyzn, który zginął w wypadku, był mieszkańcem Pszczyny.

Fotografie: Twitter (miniatura wpisu), Facebook, Twitter

Może Cię zainteresować

zamknij