×

Kaja Godek wszczęła kolejną burzę w sieci. Oberwało się pracownikom przedszkola

Kaja Godek znów szokuje, tym razem rzucając poważne oskarżenia wobec pracowników przedszkola integracyjnego „Małe Misie” w Warszawie. „Kto uważa, że czasem można zabijać dzieci, ten zdecydowanie nie powinien pracować z dziećmi” – przekonuje Godek.

Prośba o ochronę policji

Kaja Godek była jedną z tych kobiet, które świętowały po orzeczeniu TK.

– Wojtek, wiesz co? Już nie można zabijać małych muminków.
– Co, mama?
– Wszystkie muminki są już bezpieczne, wiesz?
– O, super! Dzięki, mama!

To i ja jeszcze raz wszystkim Państwu dziękuję. Dobranoc

– napisała na Facebooku tego dnia, twierdząc, że właśnie tak poinformowała syna o decyzji TK. Ale radość nie trwała zbyt długo. Niechęć strajkujących kobiet w dużej mierze zwróciła się przeciwko Godek.

Furia aborcjonistów pokazuje, że nie mają żadnych argumentów, dlatego posługują się terrorem (…) W związku z narastającą falą agresji nie przebywam w mieszkaniu (…) ani ja, ani nikt z mojej rodziny

– poinformowała aktywistka po tym, jak jej prywatny adres udostępnił Strajk Kobiet.

W związku z publikacją, Godek złożyła zawiadomienie na policję. Poprosiła również o ochronę funkcjonariuszy. Ze strony protestujących pod adresem Godek padło wiele obelżywych słów. Miały zdarzać się także groźby.

Przypomnijmy – Kaja Godek jest matką chłopca z zespołem Downa.

Kaja Godek znów szokuje

O Kai Godek już wielokrotnie było głośno ze względu na kontrowersyjne wypowiedzi, jak ta z 2019 roku:

Walka z pedofilią w Kościele i w każdym środowisku to musi być przede wszystkim ograniczenie wpływu homolobby i tego nie robi żadna siła polityczna dzisiaj w Polsce, dlatego, że to pederastia jest wstępem do pedofilii i to pokazuje film braci Sekielskich. Tam na sześć przypadków molestowania pięć ma charakter homoseksualny. I to zawsze tak jest. Teraz geje mówią, że chcą adoptować dzieci. Dlaczego chcą adoptować dzieci? Bo chcą je molestować i gwałcić, takie są fakty

– stwierdziła aktywistka w programie Śniadanie w Polsat News.

Tym razem Godek uderzyła w pracowników przedszkola „Małe Misie” w Warszawie. 28 października w placówce powieszono symbole czarnego protestu, a pracownicy założyli specjalne stroje. Taka forma wsparcia protestu, a raczej sam fakt poparcia strajkujących kobiet, nie spodobał się aktywistce.

Matki niepełnosprawnych dzieci, które chodzą tam do przedszkola, są w szoku, jedna relacjonuje, że się popłakała. W pełni ją rozumiem. Jeśli pracownicy przedszkola są za zabijaniem niektórych dzieci, to istnieje obawa, czy tym, którymi się opiekują, na pewno nie zrobią żadnej krzywdy…? Kto uważa, że czasem można zabijać dzieci, ten zdecydowanie nie powinien pracować z dziećmi

– napisała Godek na Facebooku.

Przedszkole odpowiada na zarzuty

Na reakcję placówki nie trzeba było długo czekać. Dyrekcja, pracownicy i właściciele podkreślili, że od 12 lat opiekują się dziećmi niepełnosprawnymi i zdementowali informacje o swoim poparciu dla aborcji tzw. eugenicznej.

Jednocześnie informujemy, iż większość naszych pracowników stanowią młode kobiety, matki, również matki dzieci niepełnosprawnych, które widząc codzienny trud i niekiedy idące za tym dramaty rodzin uważają, iż prawo decydowania o tak trudnych wyborach mających wpływ na całe życie kobiety i rodziny powinna zostać zarezerwowana dla kobiet. Plakat oraz strój pracowników, choć części wydał się niestosowny miał jedynie podkreślić pozbawienie możliwości dokonywania dramatycznych wyborów przez kobiety

– dodali w oświadczeniu.

Plakaty szybko usunięto, a pracownicy wrócili do strojów służbowych. Przeproszono również wszystkich rodziców podopiecznych placówki, którzy poczuli się dotknięci zachowaniem pracowników przedszkola.

Serdecznie przepraszamy i zapewniamy, że dobro dziecka i jego rodziny jest dla nas największą wartością

Fotografie: twitter.com

Polecane

Może Cię zainteresować