Kategorie GwiazdyNewsyPolskaShowbiznes

Joanna Mazur o chorobie. W wywiadzie z Krzysztofem Ibiszem padło wiele bolesnych słów

Dziś zachwyca w Tańcu z Gwiazdami i aż chce się patrzeć na jej kolejne sukcesy na parkiecie. Nie widzi, ale nie zawsze tak było. W najnowszym odcinku programu „Demakijaż” Krzysztofa Ibisza wystąpiła niewidoma sportsmenka. Joanna Mazur o chorobie, życiu w ciemnościach i wielu innych kwestiach opowiedziała w czasie szczerej rozmowy.

Nie m żadnych wątpliwości, że jej odwaga i waleczność zaprowadziły ją na szczyt. Czy zawsze taka była?

W „Demakijażu” nieco się otworzyła i powiedziała, że gdy traciła wzrok, długo to ukrywała. Nie chciała, aby ktokolwiek zorientował się, że coś jest z nią „nie tak”. Długo walczyła, ale gdy zaczynała widzieć tylko cienie, a później pogrążyła się w mroku, wiedziała, że trzeba przyznać się do tego nie tylko przed samym sobą, ale i przed innymi.

Joanna Mazur o chorobie

Joanna Mazur o chorobie i swoim życiu w ciemnościach opowiedziała w rozmowie z Krzysztofem Ibiszem

Poczułam się bardzo wyróżniona i w pierwszej chwili myślałam, że to żart. Piękna przygoda i odkrywanie siebie i kobiecości, która zaczęła zanikać, gdy zaczął zanikać nasz wzrok. Teraz pewne rzeczy inaczej odbieram.

Staram się trzymać takie obrazy mocno w pamięci, ale ostatnio uświadomiłam sobie, że obraz, którego nie pamiętam, jest to twarz mojej mamy… I to jest takie dla mnie najtrudniejsze. Zaczynam zapominać tak dla mnie twarze.

Pamiętam natomiast wycieczki rowerowe, jak bawiliśmy się w chowanego, jak skakaliśmy z drzew, pamiętam mnóstwo rzeczy. Teraz zupełnie inaczej odbieram świat i to czego nie pamiętam i nie mogę zobaczyć, to za pomocą dotyku próbuję sobie wyobrazić. Teraz tak zbieram wspomnienia. W momencie, gdy zaczęłam tracić wzrok, na początku byłam bardzo zamknięta. Nie pozwalałam rozwijać się innym zmysłom. Na przykład czuję, że ktoś na mnie patrzy i to jest jak dotyk, równie silne

Joanna Mazur i Michał

Urodziła się, gdy widziała świat. Z czasem to wszystko straciła…

Tak naprawdę to, że tracę wzrok, zaczęło się w dzieciństwie. Musiałam blisko podchodzić, żeby coś zobaczyć. Pamiętam, że w szkole miałam problem z tym, żeby cokolwiek przeczytać w książce. Litery mi się zamazywały. Ukrywałam szkiełko powiększające, żeby móc coś przeczytać. Któregoś dnia przyszłam ze szkoły i coś we mnie pękło. Powiedziałam mamie, co we mnie siedziało. Ja nie rozumiałam tego, co się ze mną dzieje, ale nauczyciele nie mieli kompetencji do tego, aby uczyć takie dzieci jak ja. Dzieci się ze mnie śmiały. Te wszystkie wydarzenia, które miały miejsce, w jakiś sposób mnie ukształtowały. Dopiero w szkole dla niewidzących w Krakowie odczułam inny świat

Wielka siła i odwaga. Asiu, gratulujemy! Piękny i prawdziwy wywiad, dziękujemy!