×

Janda dostała od rządu 1,8 mln zł. Teraz musi mrozić chleb, żeby przetrwać

Janda dostała od rządu 1,8 mln zł. Niestety inflacja sprawiła, że wartość przyznanego aktorce wsparcia dramatycznie stopniała. Gwiazda żali się, że na obecną sytuację w kraju i opowiada o swoich metodach na szalejące podwyżki cen.

Janda dostała od rządu 1,8 mln zł

Krystyna Janda od lat jest jedną z najmocniej zaangażowanych politycznie postaci ze świata show biznesu. Pomimo wyraźnej niechęci w stosunku do polityki PiS, aktorka nie miała nic przeciwko, aby przed rokiem przyjąć od Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego niemal 2 miliony złotych.

W ramach prowadzonej wówczas akcji pomocy artystom, którzy doznali strat na skutek pandemii COVID-19 całą branżę zasiliło 400 milionów złotych wsparcia. Krystyna Janda już wtedy narzekała, że jej działalność otrzymała zbyt małą sumę pieniędzy. Artystka ubiegała się bowiem o znacznie wyższą kwotę.

Choć od tamtych wydarzeń minął ponad rok, w życiu gwiazdy niewiele się zmieniło. Pomimo tego, że dyrektor artystyczna teatrów „Polonia” oraz „Och-Teatr” jeździ luksusowym samochodem i mieszka w ekskluzywnej willi, nadal nie przestaje narzekać na otaczającą rzeczywistość.

Niedawno udzieliła wywiadu Tomaszowi Lisowi, w którym stwierdziła, że jest załamana. Krystyna Janda twierdzi, że jej obecne życie, to „walka o przetrwanie”. Na domiar złego, gwiazdę przytłoczyły obowiązki wynikające z prowadzenia aż dwóch instytucji jednocześnie. Aktorka nie może poradzić sobie z tak dużą ilością zadań. W rozmowie skarżyła się:

Około 400 aktorów, to nie są żarty.

Z narracji Jandy wynika, że pomimo natłoku pracy aktorka wcale nie może poszczycić się imponującymi dochodami. Doszło do tego, że aby poradzić sobie w nowej sytuacji, gwiazda jest zmuszona mrozić chleb. Słuchając wypowiedzi aktorki aż trudno uwierzyć, że jej życie jest tak trudne.

„Walczy o przetrwanie”

Krystyna Janda nie ukrywa rozgoryczenia z powodu obecnej sytuacji panującej w Polsce. Aktorka nie precyzuje jednak, co dokładnie przeszkadza jej w ojczyźnie. Trudno oprzeć się wrażeniu, że opisywane przez nią symptomy mogą być typowe dla wypalenia zawodowego. Gwiazda nie czerpie już bowiem żadnej przyjemności z życia.

Powiedziałam już to raz i zostałam wyśmiana, ale powtórzę: Boże, co mi jest? Dlaczego się budzę nieszczęśliwa? A to jest mi Polska! Boli. Jest jak choroba nieuleczalna. Dookoła jest niedobrze, w Polsce i na świecie, nie ja to zrobiłam, ale budzę się z niejasnym poczuciem winy. Wielu ludzi tak ma. Tych wszystkich, którzy tak się śmiali z tego, co mówiłam, pytam: 'Co teraz myślicie, patrząc na ludzi błądzących i umierających w lesie, stojących w korku karetek przed szpitalem, duszących się od covidu, umierających samotnie'. Otwieram spis numerów w telefonie i co chwila znajduję kogoś, kogo już nie ma, ale nie mam odwagi usunąć ich numerów. Nawet e-maili czy SMS-ów nie usuwam.

Można odnieść wrażenie, że rzeczywistość Krystyny Jandy jest dramatyczna. Aktorka twierdzi, że straciła apetyt i ciągle zmaga się z obniżonym nastrojem. Jej życie przypomina teraz nieustanne zmaganie. Źródłem ciągłych zmartwień są dla niej także finanse. Gwiazda przekonuje, że inflacja mocno odbiła się na jej działalności. Ceny wszystkiego rosną w zastraszającym tempie.

Mało jem ostatnio. Ktoś mi wytłumaczył, że głodówka jest bardzo zdrowa, i miał rację. Nawet na poprawę nastroju. Jak kupię bochenek chleba, to go dzielę i zamrażam. Na tydzień wystarcza. Ale ceny rosną. Widzę starszego pana w sklepie, który ogląda drożdżówki i pyta, ile kosztuje ta, a ile tamta. Gdy mówię, że mu kupię, zgadza się. Patrzę na koszty stałe teatrów, na prognozy rachunków za prąd, na koszty pensji. Ja dam sobie radę, samotna kobieta nie potrzebuje dużo. Ale ludzie w swojej masie są przygnębieni, nie uśmiechają się do siebie. To niby banały, ale katastrofa wisi w powietrzu, nastrój leży.

Ataki ze strony przeciwników

Aktorka nie omieszkała wspomnieć również o osobach sceptycznie nastawionych do szczepień. Narzekała na agresję, która wzrasta w społeczeństwie. Gwiazda wspomniała o tym, że wiele osób zarzuca jej wprowadzanie niepotrzebnych podziałów na zaszczepionych i niezaszczepionych.

Perspektywy ciemnieją każdego dnia. Rośnie agresja i nienawiść. Stają jacyś bezczelni bez maseczek przed teatrem i drą się, że Janda to ku*wa i dzieli ludzi. A tacy jak oni zarazili moich przyjaciół, którzy umarli. (…) Proszę, żeby założyli maseczkę albo wyszli. Słyszę: jestem ozdrowieńcem, niech się pani ode mnie odczepi. Tłumaczę, że mnie to w ogóle nie obchodzi – po prostu się boję, bo pan mi cały czas chucha. Boję się zachorować i umrzeć.

Fotografie: YouTube (miniatura wpisu), Twitter, Facebook

Może Cię zainteresować

zamknij