in

Ewa zaszła w ciążę z księdzem. Pierwsze co jej zaproponował, gdy się dowiedział, to aborcja

Historia Ewy ukazała się w książce Artura Nowaka pt. „Dzieci, które gorszą”. Kobieta została zgwałcona przez księdza, a jej życie zmieniło się w koszmar. Później zaszła w ciążę z innym duchownym, który także ją wykorzystał… Poniżej możecie przeczytać fragment tej powieści.

Chciał pomagać młodzieży

Bohaterka tej historii pochodzi z małej podhalańskiej miejscowości, w której nic się nie działo, dopóki nie pojawił się w niej ksiądz, pragnący pomagać młodzieży. Pewnego dnia Ewa, która miała wówczas 21 lat, poszła do niego do spowiedzi i bardzo się przed nim otworzyła. Opowiedziała mu o swoim życiu i sytuacji rodzinnej. Wykorzystał to.

Byłam nieśmiała, a bliscy nie dawali mi pewności siebie. On mnie dowartościował. Powiedział, że powinnam w siebie uwierzyć. Pochodzę z rodziny, w której rodzice nie poświęcali zbyt wiele uwagi dzieciom, podcinali nam skrzydła. Byłam wychowana w przekonaniu, że nie powinnam mieć zbyt wielkich oczekiwań, że pewne rzeczy są nie dla mnie. Poza tym miałam kompleksy związane ze swoim wyglądem, miałam nadwagę

Uwierzył we mnie. Zebrał wokół siebie młodzież. Pokazał, że dużo możemy zrobić dla innych, a przy okazji dla siebie. Pomagaliśmy na przykład narkomanom, robiliśmy coś, co miało sens i było bardzo szlachetne. Miałam z tego dużo satysfakcji. To były spontaniczne akcje na rzecz innych

Ewa zaszła w ciążę z księdzem. Pierwsze co jej zaproponował, gdy się dowiedział, to aborcjaUdostępnij

Zgwałcił Ewę i wykorzystywał też inne dziewczyny

Mogłoby się wydawać, że był to duchowny z powołania. Niestety, później zrobił coś, co wszystko zepsuło. Zgwałcił Ewę. Dla nie wierzącej w siebie dziewczyny był to pierwszy raz. Jak się okazało później nie tylko ją wykorzystał…

Dowiedziałam się, że wykorzystywał też inne dziewczyny. Mówił mi, że jestem tą jedyną, że nie wie, jak to się stało, że „mi to zrobił”. Tamte dziewczyny podobnie jak ja trafiły do niego przez spowiedź. Wykorzystywał wiedzę, którą zdobywał w trakcie sakramentu. Wybierał osoby, które miały problemy, były nieśmiałe. Sam był bardzo otwarty i młodzi ludzie do niego lgnęli. Po spowiedzi brał nas do pokoju, w którym mieszkał, i robił to, co robił

Ewa tłumaczy też, jak to było w jej przypadku:

Wykorzystywał moje zagubienie. Byłam związana z Kościołem. Nie dopuszczałam myśli o pożyciu intymnym przed ślubem. On wykorzystywał moją nieśmiałość. Aranżował sytuacje, że zostawaliśmy sam na sam, i dobierał się do mnie. To mnie paraliżowało. Nie umiałam się oprzeć, uciec

Ewa zaszła w ciążę z księdzem. Pierwsze co jej zaproponował, gdy się dowiedział, to aborcjaUdostępnij

Nie powiedziała nikomu

Młoda kobieta nie odważyła się na to, aby powiedzieć o swoim nieszczęściu rodzicom. Twierdziła, że i tak by jej nie uwierzyli.

Wiem, że rodzice by mi nie uwierzyli, a nawet gdyby uwierzyli, nie pozwoliliby mi tego zgłosić. Mieszkałam w małej miejscowości. Proboszcz miał dzieci, inny też, i było o tym powszechnie wiadomo. Ludziom to jednak nie przeszkadzało. Nie miałam szans, wiem, że nikt by mi nie uwierzył

Ewa zaszła w ciążę z księdzem. Pierwsze co jej zaproponował, gdy się dowiedział, to aborcjaUdostępnij

W końcu zdecydowała się na ucieczkę, jednak czy naprawdę uciekła?

Nie dawałam sobie rady. Chciałam uciec. Pojawił się inny ksiądz, jego znajomy, poznał mnie z nim. Zwierzyłam mu się. Chciał mi pomóc, widział, że coś jest ze mną nie tak, że cierpię. Załatwił mi zaproszenie do USA. Teraz domyślam się, że mogli być w zmowie. Może ten mój ksiądz chciał się mnie pozbyć, bał się, że coś sobie zrobię albo wyjdzie na jaw coś, co go skompromituje. Potem, jak była afera w kurii amerykańskiej, ten ksiądz, który mnie wykorzystywał w Polsce, napisał list, że go prowokowałam, że go chciałam zgorszyć.

Wracając do mojego wyjazdu: byłam zdeterminowana, żeby uciec. Miałam pracę, ale często tego księdza widywałam. Teraz wiem, że to była trauma.

Ten ksiądz, który mnie zaprosił do Stanów, odebrał mnie z lotniska. Nie znałam języka, nie umiałabym sobie poradzić w realiach obcego kraju. Jak przyjechaliśmy do mieszkania, rozebrał się do naga i tak chodził. Byłam tym zdziwiona, ale mówił, że tu się w mieszkaniu chodzi nago.

Na plebanii (przebywałam) przez dwa dni, potem ksiądz załatwił mi pracę opiekunki u starszej pani. Mieszkałam u niej. Przedstawił mnie jako swoją kuzynkę. Pani ta od piątku do niedzieli przebywała u dzieci. Wtedy przychodził ksiądz

Ewa zaszła w ciążę z księdzem. Pierwsze co jej zaproponował, gdy się dowiedział, to aborcjaUdostępnij

Z deszczu pod rynnę

Ten duchowny także wykorzystywał Ewę. Po pewnym czasie młoda kobieta zaszła z nim w ciążę. Stało się to wówczas, gdy akurat kończyła się jej wiza. Nie wyjechała jednak i pozostała w USA nielegalnie. Jak zareagował ksiądz, gdy dowiedział się o jej ciąży?

Proponował mi aborcję. Jasno mu odpowiedziałam, że to nie wchodzi w grę. Więc zaczął mnie namawiać, żeby oddać dziecko na wychowanie obcym ludziom. Mówił, że mam wytłumaczyć, że to dziecko nieznanego ojca, poznanego na jakiejś imprezie. Nawet pozałatwiał jakieś papiery, żeby to dziecko zostało w szpitalu (…)

Ojciec dziecka zabrał mnie od tamtej kobiety, kiedy ciąża stała się widoczna, pod koniec pierwszego trymestru. Bał się zgorszenia. Załatwił jakiś pokój. Płacił mi czynsz pieniędzmi z tacy (400 dolarów dawał mi w pięciodolarówkach). Dawał mi też na życie. Niewiele. Korzystałam z opieki organizacji kościelnej, która pomaga samotnym matkom. On mnie tam skierował. Tam poznałam pewną Amerykankę, która pomogła mi załatwić ubezpieczenie. Tu jest takie prawo, że jak kobieta jest w ciąży, to ma ubezpieczenie za darmo, nie płaci za szpital. Ludzie z organizacji mi pomogli. On im sugerował, że najlepiej będzie, jak znajdą rodziców dla dziecka. Mówił, że sporo rodziców nie ma dzieci, bo nie może, i będzie dobrze, jak dziecko oddam

Ewa zaszła w ciążę z księdzem. Pierwsze co jej zaproponował, gdy się dowiedział, to aborcjaUdostępnij

Na czas porodu wyjechał

Duchowy na czas porodu wyjechał z USA, aby jak najdalej odsunąć od siebie wszelkie podejrzenia. Gdy wrócił, był przekonany, że Ewa faktycznie oddała dziecko. Mylił się.

Przyjechał i był przekonany, że oddałam dziecko. Miał romans z kobietą, która była gosposią na plebanii, i to ona pilnowała mojej sprawy. Wiedział o porodzie od niej. Ona mnie szpiegowała. Była mężatką. Potem się dowiedziałam, że ksiądz rozwalił jej małżeństwo, jej mąż się dowiedział o romansie.

Musiałam dziecko na jakiś czas zostawić w rodzinie tymczasowej. W Ameryce jest taki system, że jeśli matka się waha, to przez pewien czas mieszka w takiej rodzinie zastępczej. Nie miałam wyjścia. Ksiądz już nie chciał płacić za moje mieszkanie. Nie miałam się gdzie podziać. Jak wyszłam ze szpitala, nie miałam dokąd iść. Mieszkałam na plebanii w niewyremontowanym pokoju. Nie było warunków dla dziecka, nie było łazienki, nie było łóżka, tylko materac. On się bał do mnie przychodzić, nie chciał mieć ze mną kontaktu. Wszystkim wmawiał, że ojcem dziecka jest tamten ksiądz, z którym mnie poznał

Ewa zaszła w ciążę z księdzem. Pierwsze co jej zaproponował, gdy się dowiedział, to aborcjaUdostępnij

Odważyła się w końcu wyznać prawdę

Ewa w końcu odważyła się wyznać prawdę w kurii. Nikt jej tam jednak nie uwierzył. Ostatecznie zlecono badania DNA i takim sposobem wszystko stało się jasne…

(…)Nikt mi nie uwierzył. On się podpierał listem od tego księdza gwałciciela z Polski, który twierdził, że chciałam go zgorszyć. Wtedy zrozumiałam, że oni od samego początku współdziałali. Kuria zleciła badania DNA. Powiedziałam: proszę bardzo. Za jakiś czas wezwali mnie i prawda wyszła na jaw.

W kurii bardzo mocno naciskali, żeby nie mówić o tym, że ojcem dziecka jest ksiądz. Radzili, żebym znalazła jakiegoś mężczyznę. Mówili, że on pewnie pokocha mnie i dziecko, i wszystko będzie dobrze, jakoś się ułoży

Ewa zaszła w ciążę z księdzem. Pierwsze co jej zaproponował, gdy się dowiedział, to aborcjaUdostępnij

Nie otrzymała wsparcia psychologicznego

Ewa otrzymała alimenty od kurii, ale na tym pomoc się skończyła. Nikt po tym, co przeszła nie zapewnił jej żadnego wsparcia psychologicznego.

Płaci diecezja w jego imieniu przez bank. Wymóg jest taki, że sfinansują szkołę, jeśli córka będzie się uczyć w college’u katolickim albo na katolickiej uczelni

Czy córka Ewy pyta o ojca?

Jest już duża. Wie, ale nie pyta. Można to ustalić w internecie, bo sprawy sądowe w Stanach można wygooglować. Córka nie chce o tym mówić. Jak była mała, poznałam innego mężczyznę. Samotnie wychowywałam ją do trzeciego roku życia

_____________________________________________________

Napisz do nas, jeśli spotkała Cię historia, którą chcesz się podzielić: [email protected]

* Zdjęcia mają charakter poglądowy
** Przytoczone fragmenty pochodzą z książki Artura Nowaka pt. „Dzieci, które gorszą”, która ukazała się nakładem Krytyki Politycznej.

Źródło: kobieta.gazeta.pl | Fotografie: pixabay.com