×

Emil Cz. kompromituje polskie wojsko. Straż graniczna zmusiła go do zabijania?!

Dezerter Emil Cz. kompromituje polskie wojsko po raz kolejny, tym razem udzielając wywiadu na kanale internetowym finansowanym przez rosyjską telewizję „Russia Today”. 25-latek opowiada, że polscy strażnicy graniczni zmusili go do zabijania. Natomiast polskich żołnierzy przedstawia jako pijaków, porównuje ich też do faszystów.

List gończy za Emilem Cz.

Ta sprawa zbulwersowała całą Polskę – Emil Cz. już od kilku tygodni dokłada wszelkich starań, żeby skompromitować polski mundur. Jak na razie robi to zupełnie bezkarnie. Czy w końcu odpowie za to, co zrobił? Przypomnijmy: żołnierz 11 Pułku Artylerii 16. Dywizji Zmechanizowanej Emil Cz. 16 grudnia porzucił posterunek w okolicach miejscowości Narewka i Siemianówka, zostawił broń i przeszedł na białoruską stronę. Tam poprosił o azyl. 27 grudnia białostocka prokuratura wystawiła list gończy za Emilem Cz.

Póki co 25-latek „bryluje” w białoruskich i rosyjskich mediach, oczerniając Polskę i polską armię. Tym razem z dezerterem rozmawiał białoruski współpracownik „Russia Today” Kanstancin Prydybajła. To, co opowiada Emil Cz., po prostu nie mieści się w głowie. Został do tego zmuszony? A może dobrowolnie próbuje zabłysnąć? Przecież wie, że do Polski nie ma po co wracać…

Emil Cz. kompromituje polskie wojsko

Gdy Emila Cz. zapytano, dlaczego wstąpił do wojska, udzielił odpowiedzi, w której na próżno doszukiwać się jakichkolwiek głębszych wartości. 25-latek stwierdził, że zdecydował się na ten ruch, bo… nie chciał zostać spawaczem. Następnie opowiadał o tym, że w polskiej armii rzekomo nie ma problemu z kupowaniem narkotyków i alkoholu, natomiast picie na służbie to nic nadzwyczajnego.

Brak oficjalnego pozwolenia. Ale nie ma też ścisłej kontroli nad tym, że żołnierze nie piją. Były takie przypadki, że przyszedłem do służby na kacu. Ale gdyby wszyscy, którzy zjawiają się w służbie na kacu, zostali wyrzuceni z wojska, to należałoby zwolnić połowę polskiego wojska

– stwierdził dezerter.

W dalszej części wywiadu zrobiło się jeszcze bardziej żenująco. 25-latek przybił wymuszoną, sztuczną „piątkę” z dziennikarzem, który prowadził rozmowę. Opowiadał o tym, że na co dzień był artylerzystą, a jego zadaniem było „utrzymanie narzędzia w dobrym stanie”.

Opowiadał też o tym, jak Polacy mieli traktować migrantów.

Zabronili nawet rzucania im wody i jedzenia. Na początku powiedzieli tylko, że nie powinniśmy ich wpuszczać. A potem zaczęliśmy podróżować, jak postanowili nasi przełożeni, patrolować razem ze strażą graniczną.

– mówił.

Przekonywał również, że polskich mediów nie wpuszczono na tereny przygraniczne, żeby „służby miały czas posprzątać”. Warto też zauważyć, że w wywiadach, których udziela 25-latek, przybywa rzekomych ofiar. Najpierw mówił o kilku, teraz twierdzi, że zabijanie migrantów było nagminne.

„Faszystowskie egzekucje”

Bulwersujące słowa Emila Cz. były jedynie przedsmakiem do tego, co wyrecytował potem. Stwierdził, że polska straż graniczna kazała żołnierzom zabijać uchodźców.

To znaczy, że straż graniczna zmusiła cię osobiście do zabijania?

— pytał rosyjski rozmówca.

Tak, pod groźbą śmierci. Niewiele wyjaśnili, po prostu kazali nam to zrobić. Powiedzieli, że na ogół nie chcą z nimi zadzierać

– odpowiedział Cz.

Następnie Cz. uciekł się do bardzo bolesnego porównania. Stwierdził, że Polacy mieli wykonywać „faszystowskie egzekucje”.

Tak, kiedy filmy pokazują, jak Niemcy strzelają do ludzi. Tak to mniej więcej wyglądało

– powiedział dezerter.

Następnie dodał jeszcze, że uciekł z Polski, żeby móc spokojnie spojrzeć w lustro. Ciekawe, czy naprawdę patrzy na swoje odbicie bez wyrzutów sumienia.

Fotografie:

Może Cię zainteresować

zamknij