×

Dziki trener o zbiórce Magdy Stępień. Nie przebierał w słowach

Dziki trener o zbiórce Magdy Stępień. Dostało się zarówno mamie, jak i tacie chorego Oliwiera. Dziki uważa, że coś jest nie tak, jeśli człowiek, który w dwa dni zarabia tyle, ile inni w miesiąc i modelka, która w najlepsze korzysta z życia, zbierają pieniądze na leczenie swojego ciężko chorego synka od obcych ludzi. Ma rację?

Dziki trener o zbiórce Magdy Stępień

Wczoraj Dziki Trener w swoich mediach społecznościowych rozpętał prawdziwą burzę. Odniósł się do głośnej w ostatnim czasie zbiórki, która zorganizowano dla ciężko chorego Oliwierka, synka Magdy Stępień oraz Jakuba Rzeźniczaka. Tuż po tym na znanych rodziców wylała się olbrzymia fala hejtu. Co dokładnie powiedział Dziki?

Ojciec piłkarz, mający kumpli piłkarz, jeżdżących luksusowymi samochodami, którzy często są milionerami, nie wpadł na to, żeby od nich po prostu pożyczyć te pieniądze.

(…)A my się składajmy na ratowanie jego chorego dziecka, no bo przecież on na to nie ma. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie wypada komuś zaglądać do kieszeni i nie interesuje mnie to, ile kto ma, ale jak widzę, gdy ktoś tak ostentacyjnie pokazuje na każdym kroku, ile on to nie ma pieniędzy: jachty, helikoptery, pierścionek z diamentem za 50 000 i ten sam człowiek nie ma żadnego problemu, że obcy ludzie składają się, żeby jego własny syn nie odszedł na tamten świat, to sorry, ale mi się grzeją styki

Przypomnijmy tylko, że w ostatnim czasie media obiegła wstrząsająca informacja o ciężkiej chorobie malutkiego Oliwiera. Chłopiec cierpi na rzadki nowotwór wątroby. Na leczenie maluszka potrzebne są olbrzymie pieniądze. Zorganizowano więc zbiórkę. 350 tysięcy zebrano w kilka godzin. Były to pieniądze potrzebne na wstępne badania oraz transport.

Oświadczenie Magdy Stępień

Radość z zebranych pieniędzy nie trwała długo. Na znanych rodziców wylał się ogromny hejt, który nasilił się po głośnym filmiku Dzikiego trenera. Maga szybko wydała oświadczenie, w którym się wytłumaczyła.

Do zarzutów odniosła się też w rozmowie z programem „Co Za tydzień” TVN. Tam powiedziała nieco więcej.

Mój syn ma 2 proc. szans na przeżycie. Szukałam ratunku, a w sieci wylewa się na mnie obrzydliwy hejt za to, że próbuję ratować moje dziecko. Niestety, to wszystko przewyższa moje możliwości finansowe. Dałam wszystko, co miałam. Wystawiłam ubrania na sprzedaż, wyjęłam wszystkie oszczędności, których nie było wiele.

Ludzie piszą, żebym sprzedała mieszkanie i samochód. Gdybym miała, sprzedałabym wszystko bez zastanowienia. Piszą, że stać mnie było na wyjazd na wakacje. Zostałam sama. Szukałam sposobu na to, żeby żyć dalej. Żeby się nie załamać, żeby nie myśleć, bo tak cierpiałam.

Z odłożonych pieniędzy ze współprac z Instagrama zabrałam syna w podróż. Nie pracuję, od kiedy urodził się Oliwierek, więc nie zarabiam. W ostatnich miesiącach żyłam z trzech tys. alimentów. Oszczędzałam. Nie przewidziałam choroby. Nigdy nie miałam dużych pieniędzy

Dziki trener o zbiórce Magdy Stępień. Ale co z Kubą Rzeźniczakiem?

Oczywiście głośno zrobiło się też o Jakubie Rzeźniczaku, który jeszcze jakiś czas temu chwalił się w mediach społecznościowych zaręczynami w helikopterze nad Nowym Jorkiem, a jego narzeczona pierścionkiem za 50 tysięcy złotych. I powszechnie wiadomo, że miesięcznie zarabia niemałe pieniądze. Piłkarz póki co nie odniósł się jeszcze do sprawy, a jego instagramowe konto ma prywatne ustawienia.

Źródła: www.plotek.pl, www.se.pl

Może Cię zainteresować

zamknij