×

Dwa razy odesłali ciężarną do domu. Za trzecim razem urodziła martwe dziecko

Dwa razy odesłano ciężarną do domu. Pomimo faktu, że u kobiety istniało podejrzenie małowodzia, lekarze nie chcieli jej przyjąć. Zaledwie dzień po drugim wypisie jej dziecko urodziło się martwe. Sąd Lekarski ukarał ordynatora oddziału ginekologiczno-położniczego, ale prokuratura zdecydowała się umorzyć postępowanie.

Dziecko zmarło

Mąż poszkodowanej kobiety opowiedział „Głosowi Wielkopolskiemu” o szczegółach wydarzeń, które doprowadziły do śmierci ich dziecka. Mężczyzna wspomina, że ordynator oddziału ginekologiczno-położniczego dwukrotnie odesłał jego żonę do domu. Dzień po drugim wypisie ciężarna zauważyła, że nie czuje ruchów dziecka. Gdy trafiła do szpitala w Gnieźnie podczas badania KTG okazało się, że płód nie ma wyczuwalnego tętna. Noworodek urodził się martwy w 40 tygodniu ciąży.

Przed rokiem Okręgowy Sąd Lekarski Wielkopolskiej Izby Lekarskiej w Poznaniu nałożył na byłego ordynatora oddziału ginekologiczno-położniczego szpitala roczny zakaz pełnienia funkcji kierowniczych. Pomimo tej decyzji, prokuratura postanowiła umorzyć dalsze postępowanie. Rzecznik prasowy Prokuratury Regionalnej w Poznaniu prok. Anna Marszałek wyjaśniła:

Prokurator powołał zespół biegłych z Katedry Medycyny Sadowej Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, jak również powoływał biegłego, który wcześniej wydawał opinie w tej sprawie przed Okręgowym Rzecznikiem Odpowiedzialności Zawodowej.

Dwa razy odesłano ciężarną do domu

Prokurator Marszałek powołała się na opinię biegłych, którzy stwierdzili, że nie doszło do błędu medycznego.

Zespół biegłych konsekwentnie stał na stanowisku, że nie było tutaj błędu medycznego i powikłanie, do którego doszło w związku z porodem, było niezawinione. Prokurator skonfrontował te wszystkie opinie i podjął decyzję, że nie doszło do wyczerpania znamion przestępstwa narażenia na utratę życia lub zdrowia oraz nieumyślnego spowodowania śmierci, dlatego umorzył to postępowanie.

Biegli nie ustalili jaka była przyczyna śmierci dziecka. Skomentowali jedynie kwestię odsyłania ciężarnej ze szpitala do domu.

Całe postępowanie lekarskie wobec pokrzywdzonej uznali za prawidłowe i zgodne z wiedzą medyczną. Uznali, że nie było błędu medycznego i powikłanie nie było zawinione przez któregokolwiek z lekarzy.

Pełnomocnik poszkodowanej, mec. Tomasz Dzionek, w rozmowie z PAP oświadczył, że złoży zażalenie. Jego zdaniem decyzja prokuratury jest niewłaściwa.

Kompletnie niezrozumiała jest decyzja prokuratury o umorzeniu śledztwa, skoro w toku tego postępowania wydano opinię biegłego sądowego, który kategorycznie stwierdził nieprawidłowości. Odmienna opinia zespołu biegłych w żadnej mierze nie odpowiedziała na pytanie, co mogło być przyczyną śmierci dziecka.

Błąd lekarski

Prawnik podkreślił, że Sąd Lekarski uznał, że doszło do naruszenia zasad etyki lekarskiej.

Należy przypomnieć, że sąd lekarski skazał ordynatora szpitala stwierdzając, że naruszył zasady etyki lekarskiej, przepisy związane z wykonywaniem zawodu lekarza.

Kobieta oraz ubezpieczyciel wrzesińskiego szpitala doszli do porozumienia. Poszkodowana otrzymała odszkodowanie.

De facto na każdej linii potwierdzono nieprawidłowości, poza postępowaniem przygotowawczym prowadzonym przez prokuraturę. Jeżeli są różnice w treściach opinii, to należy skonfrontować te różnice i brać też pod uwagę, jaki był skutek, czyli śmierć dziecka.

Mecenas zauważył, że ciąża jego klientki była książkowa. Dziecko nie cierpiało na jakiekolwiek schorzenia.

Mojej klientce zależy przede wszystkim na tym, żeby przeprowadzono postępowanie karne, gdzie stwierdzone zostaną nieprawidłowości. Nie chodzi o kwestię ordynatora, który jej zdaniem popełnił ewidentny błąd. Chodzi o potwierdzenie tego, co się wtedy wydarzyło. A treść postanowienia o umorzeniu sugeruje, że jakoby nie było żadnych nieprawidłowości.

Fotografie: Twitter, snappygoat.com

Może Cię zainteresować

zamknij