Kategorie Życie

41-latek spędził na dnie jeziora 15 minut, a kolejne 45 był reanimowany. Trafił do szpitala

Tragicznym w skutkach historiom nie ma końca. Śmierć trójki rodzeństwa w Darłówku czy śmierć na przejeździe kolejowym Szaflarach to wypadki, którymi żyje w ostatnim czasie cała Polska. I choć wydawać by się mogło, że kolejna z historii, do której doszło w miniony piątek, będzie miała szczęśliwsze zakończenie, dwa dni później sprawdził się najgorszy z możliwych scenariuszy. Do ofiar, które przegrały walkę ze śmiertelnie niebezpiecznym żywiołem, jakim jest woda, dołączyła kolejna osoba. Tym razem jest to 41-letni mężczyzna, który wypłynął na jezioro za znoszącym przez wiatr pontonem.

Wypłynął za pontonem. Chwilę później zniknął pod wodą

Do zdarzenia doszło w miniony piątek około godziny 11 w Jezioraku w miejscowości Szałkowo. To właśnie tam mężczyzna wypłynął na jezioro po ponton, który był znoszony przez silny wiatr. Szybko okazało się jednak, że przeliczył swoje możliwości i już chwilę później zaczął wołać o pomoc. I choć nikt go nie zauważył, krzyki mężczyzny dotarły do biwakujących nad brzegiem turystów, którzy niemal natychmiast zabrali się za poszukiwania topiącego się 41-latka. Niestety, bez powodzenia. Nie udało im się go dostrzec. Wszystko wskazywało na to, że mężczyzna zaledwie chwilę po tym, jak zaczął krzyczeć, znalazł się już pod wodą.

Poszukiwania

Chwilę później na miejsce zdarzenia zostały wezwane dwa zastępy straży pożarnej, lekarze iławskiego SOR oraz ratownicy WOPR Iława. Ta akcja ratownicza była wyjątkowo dramatyczna. Wszyscy doskonale wiedzieli, że nie mają czasu do stracenia i natychmiast rozpoczęli poszukiwania, które ostatecznie przyniosły zamierzony skutek. Po około 15 minutach specjalnie wyszkolony nurek strażacki wyciągnął na brzeg ciało nieprzytomnego mężczyzny. Jak się okazało, 41-latek leżał na dnie, na głębokości około 4 metrów w odległości mniej więcej 20 metrów od brzegu – tyle zdołał przepłynąć.

Mężczyzna cudem uszedł z życiem

Był nieprzytomny, dlatego gdy tylko został wyciągnięty z wody, rozpoczęto reanimację. Ratownicy przez 45 minut walczyli o przywrócenie czynności życiowych 41-latka. Tyle czasu potrzebowali, aby mężczyzna ostatecznie się ocknął, a następnie został przetransportowany do szpitala.

Tragiczna informacja

Choć wszystko wskazywałoby na to, że 41-latek oszukał przeznaczenia, a mrożąca krew w żyłach historia będzie miała pozytywne zakończenie, dzisiaj światło dzienne ujrzała wstrząsająca informacja – mężczyzna zmarł w szpitalu. Taką informację podał portal ilawa.wm.pl.

Statystyki są przerażające

To kolejna ofiara, która przegrała walkę z żywiołem. Jak podaje portal statystyka.policja.pl, zaledwie w tym miesiącu w Polsce utonęło już w sumie 96 osób. Najwięcej osób utonęło 14 sierpnia. Tylko tego dnia życie na wodach straciło 14 osób. Wśród nich była m.in. tragicznie zmarła trójka rodzeństwa.