×

Dramat Natalii Maliszewskiej. Polka dodała smutny wpis: „Coś we mnie umarło”

Dramat Natalii Maliszewskiej rozgrywa się na naszych oczach. Jej sytuacja zmieniała się z godziny na godzinę. Polka jest zdruzgotana brakiem występu w eliminacjach wyścigu na 500 m podczas zimowych igrzysk w Pekinie. Skomentowała to w poruszających słowach.

Dramat Natalii Maliszewskiej

To prawdziwy emocjonalny roller coaster, pełen nagłych zwrotów akcji. Natalia Maliszewska to najlepsza polska specjalistka od short tracku, która była też jedną z największych medalowych nadziei polskiej reprezentacji podczas igrzysk w Pekinie. Takiego obrotu spraw nikt się nie spodziewał.

Po przylocie do Chin Natalia otrzymała pozytywny wynik testu na koronawirusa i musiała poddać się izolacji. Nie miała żadnych objawów zakażenia, a kolejne testy naprzemiennie dawały wyniki pozytywne i negatywne. W nocy z piątku na sobotę do mediów dotarły pierwsze dobre wieści – Maliszewska wyszła z izolacji i otrzymała szansę startu na dystansie 500 metrów. Ale radość nie trwała długo, bo zanim do tego startu doszło, po raz kolejny wykonano test, a ten dał pozytywny wynik. Maliszewska dopiero na hali dowiedziała się, że musi wracać do wioski olimpijskiej.

Pocieszające było jedynie to, że Natalia nie musiała już przebywać w hotelu izolacyjnym, w którym panują fatalne warunki, a zawodnicy otrzymują głodowe porcje niesmacznego jedzenia.

Poruszający wpis

Natalię w brutalny sposób pozbawiono marzeń. Nasza zawodniczka dodała na Instagramie poruszający wpis, w którym opisuje to, co się działo w ostatnich dniach i dzieli się swoimi emocjami.

Jest mi tak cholernie ciężko odezwać się i cokolwiek powiedzieć… Daję znać, że żyję, choć uważam, że coś we mnie wczoraj umarło. Od ponad tygodnia żyję w strachu. A te wahania nastroju, płacz, który pozbawia mnie tchu sprawiają, że nie tylko ludzie, którzy są wokół mnie się martwią. Ale ja sama. Wiem, że dużo osób nie rozumie tej sytuacji. Testy pozytywne, negatywne, testy bliskie wyjścia z izolacji, nagle testy pozytywne, które kwalifikują mnie do leżenia w szpitalu pod respiratorem. Później znowu dobre wyniki i szansa na warunkowe zwolnienie. Później totalna klapa. Brak możliwości, nadzieja umarła. Ostatecznie w dzień startu o 3. w nocy ludzie wyciągają mnie z izolatki… Ta noc to był horror. Spałam w ubraniu, bo bałam się, że za chwilę znów ktoś zabierze mnie do izolatki. Przez zasłony wyglądałam tylko trochę. Jednym okiem, bo bałam się, że mnie ktoś zobaczy.

– pisze zawodniczka.

Później wielka nadzieja. Pakuję się na lodowisko, startuję! Rozpakowują ubrania, rozwieszam strój… i nagle wiadomość, że oni się jednak pomylili. Że jednak nie powinni wypuszczać mnie z izolatki. Że jednak jestem zagrożeniem. Że nie mogę wystartować. Muszę wracać jak najszybciej do wioski…

Ja też tego nie rozumiem. W nic już nie wierzę. W żadne testy. W żadne igrzyska. Jest to dla mnie jeden wielki ŻART. Mam nadzieję, że ten który tym steruje, nieźle się przy tym bawi…

Mój mózg i moje serce więcej już nie zniesie. A wam dziękuję i do usłyszenia niedługo

– czytamy w dalszej części wpisu

Na szczęście pojawiają się też dobre wieści. Natalia Maliszewska została zgłoszona do startu na dystansie 1000 i 1500 metrów. Kwalifikacje w tej pierwszej konkurencji odbędą się już 9 lutego. Trzymamy kciuki, by tym razem Natalia mogła wystartować bez żadnych przeszkód!

Fotografie: Twitter (miniatura wpisu),

Może Cię zainteresować

zamknij