×

Kiedy wychodziła za mąż w wieku 17 lat, nie wiedziała nic o seksualności. Była chasydką

Deborah Feldman urodziła się i wychowywała w satmarskiej rodzinie – ultraortodoksyjnej społeczności chasydów z Nowego Jorku, która rządzi się swoimi prawami żyjąc w izolacji od świata zewnętrznego. Po latach upokorzeń powiedziała sobie dość i uciekła. O swojej historii i tym, czego doświadczyła, napisała książkę pt. „Unorthodox”. Pozycja, która wywołała w Stanach Zjednoczonych mnóstwo kontrowersji, pokazuje rodzinny koszmar Żydówek. Aż ciężko uwierzyć, że są wśród nas ludzie, którzy żyją w ten sposób.

Wczesne życie Deborah

Nie będzie zakłamaniem, jeśli uznamy, że Deborah wychowywała się bez rodziców. Jej ojciec miał poważne problemy psychiczne w związku z czym rodzina odsunęła go od siebie w obawie przed kompromitacją. Tego rodzaju schorzenia traktowano bowiem jak tabu. Matka natomiast pochodziła z biednej chasydzkiej rodziny. Za ojca Deborah wyszła z przymusu. Kiedy dziewczynka przyszła na świat, postanowiła uciec ze społeczności i żyć na własną rękę. Gdy dorosła, dowiedziała się, że jej mama była lesbijką i to dlatego uciekła z domu. Ona również postanowiła zbiec, będąc już dorosłą kobietą. Kiedy była już z dala od „najbliższych” wydała książkę, z której dowiadujemy się o życiu tamtejszej ludności. Szczegóły przedstawiamy poniżej.

Archiwum prywatne

Życie w rodzinie satmarskiej

Mimo że chasydzi mieszkają w Willamsburg, miejscowości, która mieści się kilka przecznic od centrum Nowego Jorku, udało im się wyodrębnić od reszty społeczeństwa tworząc swój własny świat. Dla przykładu język angielski jest w ich społeczeństwie zabroniony – zdaniem wielu tamtejszych osób to nieczysta mowa, a nawet trucizna dla duszy. O czytaniu angielskich książek nie ma tutaj nawet mowy – swoją drogą czytać tutaj mogą tylko mężczyźni. Wracając jednak do języka, chasydzi porozumiewają się w języku jidysz. Satmar mają własne przychodnie i patrol policji. Kolejną sprawą jest całkowite odcięcie od Izraela. Jak to wytłumaczyć? Odpowiedź na to pytanie można znaleźć w książce Feldman.

Dopóki nie przyjdzie mesjasz, ziemia święta jest poza zasięgiem. W szkole są bardzo ścisłe przepisy dotyczące tego; nawet jeśli ktoś ma tam rodzinę, nie może jej odwiedzać. Złamanie zakazu grozi wyrzuceniem ze szkoły. Ten przepis wydaje mi się szczególnie niesprawiedliwy. Jak można zakazać nam choćby spojrzeć na kraj, gdzie tkwią nasze najgłębsze korzenie; kraj, o którym nauczycielki mówią, opowiadając o naszej dumnej historii? – wspomina Feldman

Archiwum prywatne

Codzienny ubiór

Pochodzące z satmarskiej rodziny dzieci nie mogą ubierać się w co chcą. Dziewczynki noszą do szkoły pończochy, których wygląd i grubość jest regulowana przepisami ustanawianymi przez przywódców religijnych. Ich swetry muszą zakrywać całe ręce. Pod nimi natomiast noszą koszulę. Zamiast spodni obowiązkowo zakładają spódnice do kostek – ta sama zasada obowiązuje również w lecie. Ciało odsłaniać mogą bowiem tylko mężowie.

Dorosłe życie chasydek

Chasydki kończą z reguły tylko jedną szkołę. W wieku 17 lat zdaniem społeczności są już dorosłe, a co za tym idzie, gotowe na małżeństwo. Jakby tego było mało, muszą wyjść za mąż stosunkowo szybko, bowiem powszechnie uważa się, że stare panny (kobiety w wieku dwudziestu kilku lat) przynoszą wstyd rodzinie.

W 2016 roku w życie tamtejszej społeczności weszło rozporządzenie, że edukacja uniwersytecka jest dla kobiet niebezpieczna.

Ostatnio stało się popularne, że zamężne dziewczęta szkolą się na uczelniach. Chcemy, by ich rodzice wiedzieli, że to przeciwko Torze – można było przeczytać w dokumencie

Skąd takie rozporządzenie? Wszystko wskazuje na to, że Satmar boją się, że rozwój wiedzy i ogólnie dostępna edukacja sprawi, że kobiety będą chciały robić karierę, a nie zajmować się domem i rodziną, co powinno należeć do ich obowiązków.

Archiwum prywatne

Nie mają pojęcia o swojej seksualności

Taki obraz rodziny satmarskiej sprawia, że praktycznie żadna z dziewczyn nie ma świadomości swojej seksualności, bowiem brakuje im podstawowej wiedzy. Nie mają pojęcia, co to jest stosunek seksualny, skąd biorą się dzieci, a nawet o tym, że mają waginy. Podstawową wiedzę w tym zakresie zdobywają dopiero na naukach przedmałżeńskich. To wręcz niewyobrażalne, kiedy zdamy sobie sprawę z tego, że w naszej kulturze niemal na każdym kroku mamy dostęp do podpasek i środków antykoncepcyjnych, a w filmach sceny pocałunków czy seksu są na porządku dziennym.

Przełom w życiu satmarskiej kobiety

Bez wątpienia ten przełom następuje, kiedy satmarska kobieta wyjdzie za mąż. To wtedy dowiaduje się o pożyciu małżeńskim, menstruacji i innych aspektach kobiecości. Dostaje również wtedy specjalną szmatkę, dzięki której może sprawdzić, czy ma jeszcze okres.

Musisz sprawdzać dwa razy dziennie. Raz po przebudzeniu, raz przed zachodem słońca. Jeśli zapomnisz, musisz zapytać rabbiego, czy możesz zacząć od początku. Jeśli sprawdzisz któregoś dnia i nie będzie krwi, ale będzie plamienie, musisz zanieść szmatkę do rabbiego, żeby orzekł, czy to koszerne, czy nie. Jeśli poplamisz bieliznę, ją także musisz zabrać do rabina. Albo posłać męża, żeby zapytał – wspomina Deborah

Kiedy kobieta ma okres, nie można jej dotykać. Mężczyzna nie może również patrzeć na żadną część jej ciała, a także słuchać jej śpiewu. Śmiało można więc powiedzieć, że jest mu kompletnie zakazana.

Archiwum prywatne

Ślub również rządzi się swoimi prawami

Każda kobieta, również i Deborah, musiała brać przed ślubem tabletki antykoncepcyjne. Spowodowane to było tym, że żadna kobieta podczas ceremonii zaślubin nie mogła mieć okresu.

Dziewczyna, która jest nieczysta w dniu ślubu, nie może trzymać swojego narzeczonego za rękę po ceremonii. Wtedy całe miasto wie. To wstyd, którego nie sposób się pozbyć. Panna młoda nie może nawet nocować w tym samym mieszkaniu w noc poślubną i musi przez cały czas być pod okiem szomer, strażniczki – opowiada Amerykanka

Jak Deborah wspomina wykład o świętości małżeństwa?

Ciała kobiety i mężczyzny zostały stworzone jak pasujące do siebie kawałki układanki. Słucham, jak opisuje przedsionek i jego ściany, prowadzący do drzwiczek, otwierających się do wnętrza łona, do „źródła”. Nie potrafię sobie wyobrazić, jak ten cały system może się mieścić. Instruktorka próbuje wyjaśnić, jak to jest z tym wejściem, prowadzącym do „źródła”. Wkłada wskazujący palec jednej dłoni w pierścień z kciuka i wskazującego palca drugiej dłoni i wykonuje idiotyczny, posuwisty ruch. Ciągle jednak nie potrafię sobie wyobrazić, gdzie jest to miejsce w moim ciele

Skąd miała o tym wiedzie skoro nikt wcześniej jej o tym nie mówił. Mówiło się natomiast o magii ślubów. Na szczególną uwagę podczas uroczystości zasługuje również moment, w którym panna młoda dostaje perukę. Od tego momentu nikt poza jej mężem nie będzie mógł oglądać już jej naturalnych włosów. Doświadczyła tego również sama Deborah.

Archiwum prywatne

Noc poślubna Deborah

Eli i Deborah podczas nocy poślubnej nawet się do siebie nie zbliżyli. Powód? Nie wiedzieli, jak to zrobić. On sam z kolei nie wiedział nawet, czy czuje do niej pociąg, bo nigdy wcześniej nie widział innej dziewczyny. Eli przyznał również, że w chasydzkiej szkole dla chłopów masturbował się nawzajem z kolegami. W związku z tym reagował podnieceniem tylko i wyłącznie na chłopców. Deborah wcale go nie pociągała.

Założenie rodziny

Choć od ślubu Deborah minęło sporo czasu, wciąż nie mogła zajść w ciążę. Powodem był brak edukacji, a także presja, która przyczyniła się do problemów o podłożu psychicznym. W związku z tym 18-letnia wtedy dziewczyna leczyła się psychiatrycznie, aby móc zostać matką. W tym celu odwiedziła niemal wszystkich specjalistów w Nowym Jorku.

Pierwsze dni po ślubie, które powinny być najszczęśliwszymi w moim życiu, wypełnia troska o skonsumowanie małżeństwa. Wszystkie wysiłki spełzają na niczym, Eli jest coraz bardziej niespokojny, a jego rodzina wywiera na nas coraz większą presję, żeby doprowadzić sprawy do końca. Przy trzecim podejściu Eli nie jest w stanie zmusić własnego ciała do entuzjazmu, a ja nie mogę ulec czemuś, czego nie ma. Tłumaczy mi, jak działa jego podniecenie, i do piątej nad ranem staramy się ukoić jego nerwy, i zrelaksować go na tyle, by mógł spróbować, ale pod koniec tygodnia obydwoje jesteśmy zdesperowani i na skraju obłędu – wspomina Deborah

Podczas starań o dziecko Deborah kilka razy wylądowała w szpitalu. Otóż kiedy miała uprawiać seks z mężem, dostawała alergii. W końcu lekarz postawił diagnozę – pochwica.

W końcu się udało

Mimo wielu niepowodzeń i przykrych doświadczeń, w końcu Eli i Deborah dopięli swego, a na świat przyszło ich pierwsze dziecko. Problem w tym, że o rodzinnym szczęściu nie było tutaj mowy, bowiem parę nie łączyło dosłownie nic. Co więcej, mężczyzna znęcał się psychicznie nad swoją żoną, upokarzał ją i wymuszał seks, podczas gdy ona sama stanowczo zaprzeczała.

Piątkowa noc to czas, gdy Eli i ja musimy uprawiać seks. W Talmudzie napisano, że wędrowny kupiec musi mieć stosunek z żoną co sześć miesięcy, robotnik trzy razy w tygodniu, a badacz Tory w każdy piątek wieczór. Ponieważ chasydzi uważają się przede wszystkim za uczonych w Piśmie, trzymają się tej dyrektywy. Ja nie przepadam za tym, bo po szabasowej kolacji zawsze czuję się przejedzona i zmęczona. Eli i tak chce uprawiać seks, nawet jeśli byliśmy wobec siebie bardzo chłodni ledwie chwilę wcześniej. Nie mogę pojąć, jak potrafi oddzielić seksualną intymność od charakteru naszej relacji – opowiada kobieta

Sytuacja w końcu przerosła Deborah. W związku z tym przestała chodzić do mykwy podczas trwania okresu. Zapisała się również do szkoły w celu zgłębienia swojej wiedzy, a kiedy miarka się przebrała, zabrała dziecko od męża i uciekła.

Wolność

Deborah odcięła się od satmarskiej społeczności i wszystkiego, co z nią związane, w 2009 roku. Ostatecznie wywalczyła również prawa do opieki nad synem, co było swego rodzaju przełomem dla wielu ludzi, bowiem według tradycji dzieci w takim przypadku zostają przy mężu lub po prostu w rodzinie. Feldman nie ukrywa, że wciąż jest Żydówką, ale nie chce mieć nic wspólnego z tamtejszą społecznością. Społecznością, w której kobieta nie ma prawa do szczęścia.

Kontrowersje związane z książką

Kiedy książka Feldman ujrzała światło dzienne, autorka została zlinczowana przez chasydów. Chasydów, którzy niegdyś byli jej najbliższą rodziną. Wielu z nich zaczęło oskarżać ją o kłamstwo, a także zarzucać, że przyniosła wstyd całej społeczności żydowskiej, o czym można przeczytać chociażby na forach internetowych. Nazwano ją nawet wielką antysemitką.

Sama Deborah przyznała, dlaczego zdecydowała się na przerwanie milczenia i wyciągnięcia przeszłości na światło dzienne.

Ktoś to musiał zrobić i wypadło na mnie. Mimo że w pierwszym odruchu chciałam zachować przeszłość w tajemnicy, cieszę się, że opublikowałam moją historię. Nie muszę się więcej zmagać ze wstydem i lękiem wynikającym z bycia eks-chasydką… Opowiedzenie mojej historii dodało mi siły. Cudownie było patrzeć, jak po publikacji tej książki zaczęły się wypowiadać inne buntowniczki. Cena za opuszczenie religii, społeczności i rodziny jest wysoka – przyznaje Amerykanka

Wam też nie mieści się to w głowach?

Polecane

Może Cię zainteresować