×

Czy klimatyzacja roznosi koronawirusa? Naukowcy wyjaśniają, czy to jest możliwe

Czy klimatyzacja roznosi koronawirusa? Wraz ze zniesieniem kolejnych obostrzeń pojawia się coraz więcej pytań. Zwłaszcza przebywanie w miejscach publicznych może budzić niepokój.

Jak można zarazić się koronawirusem?

Na wstępie należy przypomnieć, że koronawirus przenosi się przede wszystkim drogą kropelkową. Dlatego, jeżeli chcemy uniknąć zakażenia, najlepiej stosować się do wytycznych rządu: zachować ok. 1,5-2 metrów dystansu społecznego i używać rękawiczek oraz maseczek ochronnych w miejscach publicznych.

Najczęściej pytamy również o to, na czym przenosi się koronawirus? Należy pamiętać, że może on znajdować się na różnego rodzaju powierzchniach, takich jak: klamki, poręcze, krzesła, itd. I chociaż właściciele lokali, czy też transporty publiczne dbają o regularną dezynfekcję, to jednak warto starać się niczego nie dotykać. Natomiast po powrocie do domu lub biura należy od razu umyć starannie ręce.

Już wcześniej wykazano, że średni czas utrzymania się wirusa na plastikowej rzeczy wynosi 6-8 godzin, a na stali nierdzewnej 5-6 godzin. Najkrótszy okres żywotności odnotowano na miedzi, to zaledwie 2-3 godziny.

Czy klimatyzacja roznosi koronawirusa?

Epidemia mimo spadków zachorowań wciąż budzi duży niepokój w społeczeństwie. Dzięki stopniowemu „odmrażaniu” gospodarki możemy swobodniej poruszać się na zewnątrz. Otwarte zostały restauracje, a zapewne już wkrótce działalność wznowią kina i siłownie. Jednak przebywanie w miejscach publicznych niewątpliwie kojarzyć nam się będzie z pewnym zagrożeniem.

Ostatnio coraz częściej pada pytanie, czy koronawirus roznosi się poprzez klimatyzację? Pierwsze badania na ten temat budziły spory niepokój. Jak czytamy na łamach Emerging Infectious Diseases, 9 osób w Wuhan w Chinach (pierwsze epicentrum nowej epidemii) zostało zarażonych przebywając w tej samej restauracji. Według naukowców, jeden z gości przechodzący zakażenie bezobjawowo, siedział przy stole przed wentylacją. W rezultacie 4 osoby, które się tam znajdowały miały pozytywny wynik testu na COVID-19, podobnie jak 5 osób przy sąsiednich stolikach.

Dr Manish Butte pracujący na wydziale mikrobiologii, immunologii i genetyki molekularnej na Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles postanowił zabrać głos w tej sprawie. W wywiadzie dla portalu health.com powiedział, że przebywanie w klimatyzowanych miejscach publicznych może nieść ze sobą pewne ryzyko.

Urządzenie chłodzące powoduje, że powietrze szybciej krąży, co usuwa wilgoć. Jak tłumaczy dr Butte:

Mniejsza wilgotność powietrza sprzyja parowaniu, w efekcie kropelki powietrza wysychają i znikają.

Jak dalej wyjaśnia, każda „wypluwana” (poprzez oddychanie, rozmowę, kaszel czy kichnięcie) przez człowieka kropelka zawiera głównie wodę, ale także rożne patogeny wirusów. Pojedyncze kichnięcie może uwolnić ich aż około 30 tysięcy. Natomiast, gdy klimatyzator jest włączony, przepływ powietrza z otworu wentylacyjnego przepycha te krople w wielu kierunkach.

Wyłączyć klimatyzator?

Powoli zbliżają się upalne dni i ciężko będzie nam przebywać w lokalach bez klimatyzacji, która by nas chłodziła. Czy jednak mając na względzie powyższe wnioski, powinniśmy unikać wentylowanych pomieszczeń, dopóki nie minie zagrożenie związane z COVID-19?

Jak się okazuje, niekoniecznie. Owszem, klimatyzacja może przenosić niebezpieczny patogen, ale tylko w sytuacji, gdy w danym miejscu znajduje się sporo osób.

Dlatego jeszcze raz podkreślamy, warto stosować się do wytycznych rządu. Przede wszystkim unikać zatłoczonych miejsc i nie zapominać o zakrywaniu ust i nosa. Ponadto, klimatyzatory można wyposażyć w specjalne filtry hamujące rozprzestrzenianie się rozmaitych patogenów.

Źródła: twojezdrowie.rmf24.pl, remont.biz.pl
Fotografie: Freepik (miniatura wpisu), Freepik

Polecane

Może Cię zainteresować