×

COVID-19 wywołał „zespół niespokojnego odbytu”. To pierwszy taki przypadek

COVID-19 ma szerokie spektrum objawów, ale wciąż nie przestaje zaskakiwać. Przekonał się o tym pewien 77-latek. Mężczyzna nie może usiedzieć na miejscu i marzy o przespanej nocy. Tymczasem sen jest dla niego zmorą. Ulgę przynosi mu wyłącznie chodzenie lub bieganie, a wszystko przez dyskomfort w okolicach odbytu. Diagnoza lekarzy wprawia w osłupienie, bowiem ci doszukali się powiązania z zakażeniem wirusem SARS-CoV-2. Ich zdaniem COVID-19 wywołał „zespół niespokojnego odbytu” u 77-letniego pacjenta.

„Zespół niespokojnych nóg”

Jednym z najrzadszych objawów powiązanych z COVID-19 był do tej pory „zespół niespokojnych nóg” (RLS). Potwierdzono go w dwóch przypadkach – u kobiety z Pakistanu i kobiety z Egiptu.

„Zespół niespokojnych nóg” to nie do końca zbadane zaburzenie neurologiczne wynikające z dysfunkcji ośrodkowego układu nerwowego. To z kolei przekłada się na zaburzenie czuciowo-ruchowe. Charakterystyczny objaw to przymus ruchu, który nasila się podczas odpoczynku, zwłaszcza wieczorami.

RLS może objawiać się w różnych miejscach, jednak najczęściej „atakuje” kończyny dolne. Dyskomfort może odczuwany również w jamie ustnej, brzuchu czy okolicach krocza. Od każdej reguły są jednak wyjątki. W ostatnim czasie po raz pierwszy zdiagnozowano wariant rzutujący na dyskomfort odbytu. Uciążliwa dolegliwość wystąpiła u 77-letniego mężczyzny, który przechodził COVID-19.

covid-19 wywołał zespół niespokojnych nóg
Wikimedia Commons

Nietypowy przypadek 77-latka

77-latek z Japonii otrzymał pozytywny wynik test na COVID-19. Chorobę, mimo swojego podeszłego wieku, przechodził stosunkowo łagodnie: miał ból gardła, kaszel i gorączkę. Kiedy trafił do szpitala, wykryto u niego łagodne zapalenie płuc. Na szczęście nie było to nic groźnego – pacjent nie wymagał tlenoterapii, a już trzy tygodnie od momentu hospitalizacji funkcje oddechowe znacznie się poprawiły. Nie zniknęły natomiast takie objawy jak bezsenność i objawy lęku.

Na kilka tygodni po wyjściu ze szpitala 77-latek zaczął odczuwać duży dyskomfort w okolicy odbytu, około 10 cm od krocza. Dolegliwość łagodziło chodzenie lub bieganie, a znacznie potęgował odpoczynek i brak ruchu. Objawy tym samym nasilały się zwłaszcza wieczorem, kiedy 77-latek udawał się na zasłużony odpoczynek. Odpoczynek, którego przez dolegliwość w zasadzie nie miał. Jedynym ratunkiem były dla niego środki nasenne, które pozwalały jako tako przesypiać kolejne noce.

COVID-19 wywołał "zespół niespokojnego odbytu"
Pixabay

Pacjent został dokładnie przebadany. Diagnoza: COVID-19 wywołał „zespół niespokojnego odbytu”

Odpowiedź na pytanie, co dolega 77-latkowi, miało dać dokładne badanie. Wstępnie podejrzewano, że winny należy doszukiwać się w hemoroidach. Kolonoskopia co prawda wykazała hemoroidy, ale wewnętrzne – nie wywołały zmian w odbytnicy. Żadnych nieprawidłowości nie znaleziono również w funkcjonowaniu pęcherza moczowego lub odbytnicy. Przyczyna leżała więc gdzieś indziej, a odpowiedź miał dać wywiad osobisty przeprowadzony przez lekarza internistę i psychiatrę. Co się okazało?

Przypadek 77-latka spełniał cztery podstawowe cechy, które świadczyły o tym, że mężczyzna zmaga się z RLS. Miał chęć nieustannego poruszania się, jego samopoczucie pogarszało się podczas odpoczynku, pogarszało się również wieczorem, a poprawiała podczas wykonywania aktywności fizycznej. Specjaliści po wywiadzie z 77-latkiem doszli do wniosku, że odpowiedzialne za taki stan może być wcześniejsze przechorowanie COVID-19.

Mężczyźnie na szczęście udało się pomóc złagodzić objawy dzięki metodzie leczenia Clonazepem (metoda leczenia stosowana przy napadzie drgawek). Zajęło to jednak sporo czasu. Stan 77-latka poprawił się po 10 miesiącach od przechorowania COVID-19.

Źródła: www.medonet.pl
Fotografie: pixabay.com
zamknij