×

Relacja nurka, który znalazł ciało Kacperka. „Przepłynąłem tuż obok zwłok”

Wczoraj przed południem ogłoszono odnalezienie ciała 3,5-letniego Kacpra Błażejowskiego z Nowogrodźca, który zaginął przed ponad 2 tygodniami. Okoliczności w jakich natrafiono na zwłoki są niezwykłe.

Kto znalazł ciało Kacpra?

Akcja poszukiwawcza trwała bardzo długo. Policja w towarzystwie antyterrorystów, psów tropiących i nurków przez wiele dni prowadziła poszukiwania w rejonie rzeki Kwisy. W międzyczasie powstawały nowe teorie na temat tego, co mogło stać się z dzieckiem. Nie brakowało głosów o tym, że zostało porwane lub sprzedane przez rodziców za granicę. Niektórzy uważali, że ojciec dziecka ze względu na kryminalną przeszłość mógł być zdolny do morderstwa. Ostatecznie wszelkie spekulacje zostały ucięte przez detektywa Rutkowskiego, który ostatniego dnia włączył się w poszukiwania. Ciało zostało odnalezione w rzece przez 31-letniego nurka, Marcela Korkusia, który od początku był zaangażowany w poszukiwania. Mężczyzna od 18 lat współpracuje ze służbami w tego typu akcjach i jest prawdziwym specjalistą w dziedzinie nurkowania. Przez ostatnie 2 tygodnie codziennie przeczesywał rzekę Kwisę. Marcel Korkuś jest dwukrotnym rekordzistą Guinnessa w nurkowaniu wysokogórskim i biegłym sądowym z zakresu nurkowania. Jego przygoda z zawodowym nurkowaniem zaczęła się bardzo wcześnie. Gdy miał 13 lat, jako ratownik WOPR, znalazł trzech topielców. Od tej pory zaczął pomagać służbom w sprawach wodnych.

Ciało Kacperka z Nowogrodźca

Dla Marcela Korkusia ta akcja nie należała do łatwych nie tylko ze względu na skomplikowane koryto rzeki, ale także z powodu konieczności dojazdu na miejsce poszukiwań. Mężczyzna każdego dnia musiał dojeżdżać aż 60 km z rodzinnych Żar. Niemal cały dzień –  5-6 godzin spędzał w rzece. Zwłoki odnaleziono dopiero w sobotę rano, około 1 200 metrów od działki, na której przebywał Błażejowski z ojcem w dniu zaginięcia.  Marcel Korkuś opowiada o tym, jak wyglądały poszukiwania:

Uznałem, że trzeba wrócić bliżej miejsca zaginięcia, mimo że rzeka była już wielokrotnie sprawdzana w tym miejscu. Zacząłem od nowa i sprawdzałem całe koryto metr po metrze. To ciężka praca, bo rzeka wydaje się niepozorna, ale są miejsca, gdzie jest mnóstwo konarów i gałęzi, o które mogło zaczepić się ciało.

Bardzo pomocna w akcji okazała się kamera. Gdyby nie ona, mężczyzna mógłby nie zauważyć, że przepłynął tuż obok ciała.

W poszukiwaniach używałem m.in. kamery. Wieczorem po powrocie do domu sprawdziłem z niej obraz, tak na wszelki wypadek. Okazało się, że przepłynąłem tuż obok zwłok.

Nurek zawiadomił policję o swoim odkryciu. W sobotę rano, gdy przybyli na miejsce, odnalezienie zwłok było już formalnością. Mężczyzna osobiście przekazał matce Kacpra informację o śmierci dziecka.

Rozmawiałem z matką, polały się łzy. Podziękowała mi za to, że ulżyłem jej cierpieniom. Wolała poznać nawet najgorszą prawdę niż żyć w nieświadomości.

Marcel Korkuś przyznaje, że ze śmiercią stykał się w swojej pracy niejednokrotnie i nauczył się radzić sobie z nieprzyjemnymi uczuciami. Minioną akcję wspomina w pozytywny sposób.

Czułem się potrzebny, chcieli korzystać z mojego doświadczenia. Cieszę się, że mogłem pomóc.

Nurek z Żar uważa, że to normalne, że poszukiwania tak bardzo się przeciągały, ponieważ ciało było umiejscowione w trudno dostępnym miejscu.

Ciało znajdowało się w trudno dostępnym miejscu. Mogło nie wypłynąć nawet przez miesiąc.

Źródła: www.fakt.pl
Fotografie: Twitter.com, Imgur.com

Polecane

Może Cię zainteresować