Kategorie Życie

Mama pokazała zdjęcie ze szpitala 6-letniej córki. Inne dzieci znęcały się nad nią

Dzieci lubią sobie dokuczać. Jeśli tylko upatrzą sobie jakiś cel, są w stanie zrobić wszystko, aby uprzykrzyć życie drugiej osobie – przezywają, obrażają, dobierają się w grupy, a nawet wyrządzają sobie krzywdę. Taka kolej rzeczy może doprowadzić do bardzo przykrych konsekwencji. Przekonała się o tym córka Carrie Golledge. Dziewczynka trafiła do szpitala przez stres związany z uczęszczaniem do szkoły.

Poruszające zdjęcie

Carrie Golledge opublikowała w sieci zdjęcie córki, która wylądowała w szpitalu przez stres, napady lękowe i ciągłe wymioty. Wszystkie te objawy doprowadziły do tego, że dziewczynka czuła się fatalnie. Kobieta opatrzyła wpis poruszającym komentarzem. Komentarzem, który każdy rodzic powinien wziąć sobie głęboko do serca.

To moja 6-letnia córka, hospitalizowana z powodu znęcania się… To moje dziecko o tak dobrym sercu, że pomimo tak ciężkiej choroby „nie chce, aby ktokolwiek wpadł w tarapaty”…

To moje dziecko, które przestało jeść, płakało przez sen i miało tak silne lęki, że wymiotowało ponad 20 razy w ciągu jednej godziny w nocy…

To moje dziecko, które „najlepsza przyjaciółka” wykorzystywała emocjonalnie tak długo, że ta myślała, że ​​to normalne…

To moje dziecko, które było w szpitalu i wyjeżdżało z niego na niezliczone wycieczki z powodu bycia tak chorą z niepokoju …

To jest moje dziecko, któremu wmawiano, że „opowiada bajki w szkole” …

To moje dziecko, które rodzice zastraszających ją dzieci wyśmiewali w mediach społecznościowych za to, że po prostu jest taka wrażliwa …

To moje dziecko, które zwracając się z problemem w jej szkole usłyszało: „To tylko 6-latki” …

To moje dziecko, któremu powiedziano w szkole, że powinna się wstydzić i wchodzić do szkoły bocznymi drzwiami…

To moje dziecko, które tak bardzo zawiodła szkoła, że musieliśmy ją przenieść…

To moje dziecko, które jest jednym z wielu, które przez to przechodzą…

To moje dziecko, którego historia była przekręcana i zmanipulowana przez tych samych ludzi, którzy mieli ją chronić w jej szkole, kiedy była pod ich opieką …

To moje dziecko, które nie chce, aby komukolwiek innemu przytrafiło się to samo. To opowieść mojego dziecka, którą się dzielimy, ale jest jedną z wielu… zbyt wielu!

Wpis Carrie bardzo szybko zyskał w sieci ogromną popularność

Post polubiło 57 tysięcy osób i został udostępniony 284 tysiące razy. Te liczby pokazują, że ludzie nie są obojętni wobec tego, co dzieje się w szkołach pod nieobecność rodziców. Co możemy zrobić, jako dorośli? Przede wszystkim nie niszczmy zdrowia naszych dzieci i od najmłodszych lat uczmy je szacunku do drugiego człowieka. Tylko w ten sposób będziemy mogli uniknąć sytuacji, jaka spotkała córkę Carrie.

Pamiętajmy, że coś, co dla dziecka może wydawać się „tylko głupim żartem” może nieść za sobą bardzo poważne i negatywne konsekwencje dla drugiego maleństwa.