×

Bracia Tomasza Komendy w Dzień Dobry TVN. „Najgorsza była bezsilność”

Bracia Tomasza Komendy, Gerard Komenda i Krzysztof Klemański, byli gośćmi Dzień Dobry TVN. Od samego początku byli przekonani, że ich brat był niewinny – w końcu tego feralnego sylwestra spędzili razem z nim. Niestety, przez wszystkie te lata nie byli w stanie nic zrobić, bo nikt im nie wierzył.

Pogardliwe spojrzenia w naszym kierunku, wieszanie zgniłego mięsa na drzwiach, próby zepchnięcia taty z drogi, jak jechał, plucie pod nogi, zaczepki, to było na porządku dziennym… Częściowo ci ludzie mieszkają obok nas, nikt nigdy nie przeprosił, nawet teraz. Wszyscy niby wierzą już nam, ale nikt nie powiedział przepraszam… Ciężko byłoby nam im teraz to wybaczyć, ale nie wykluczamy takiej opcji – odpowiada Krzysztof na pytanie, jak reagowało otoczenie, kiedy jego brat przebywał w więzieniu.

Dzień Dobry TVN

Mama była w każdej telewizji, w każdym radiu i wszędzie dostawała taką samą odpowiedź: „Z państwem się nie rozmawia. Jesteście rodziną zwyrodnialca. Oni znają prawdę, prawda jest po stronie wymiaru sprawiedliwości, my dajemy tylko alibi i z wami się nie rozmawia”.

Brata mogliśmy odwiedzać 2, 3 razy w miesiącu… Najgorsze były wszystkie lata tego koszmaru… Mama pomału wraca do zdrowia psychicznego – odpowiadają bracia Tomka.

Były głębokie stany depresji. Ciągle byliśmy z tym wszystkim sami. Nasza mała rodzina walczyła ze wszystkimi. Trzeba było się nauczyć z tym żyć… Jest taki moment, że traci się wiarę. W Tomka nigdy nie straciliśmy wiary… Najgorsze było to, że kiedy to już tak jakby zasychało, to media znowu publikowały nowe artykuły odnośnie tego, co „zrobił” nasz brat.

Dzień Dobry TVN

Rodzice zamordowanej dziewczyny nigdy się z nami nie kontaktowali. Oni nadal twierdzą, że sprawcą tego co się stało jest nasz brat. Zostali oszukani. Dali im sprawcę, bo cały świat tego oczekiwał.

Kiedy Tomek wyszedł na wolność, pierwsze co chciał zrobić, to pójść do KFC, bo nigdy nie był. Specjalnie brał bez sosów, żeby poczuć smak kurczaka – wspominają z uśmiechem na twarzy bracia Tomka.

Dzień Dobry TVN

Przez cały ten czas byliśmy zamkniętą rodziną i każdy każdemu pomagał. Jak jedno z nas kulało, drugie stało już z boku… Również Tomek podtrzymywał nas na duchu.

Były takie widzenia, kiedy byliśmy u niego i mieliśmy gorszy dzień, bo zdawaliśmy sobie sprawę po raz kolejny do nas docierała cała tragedia. Mówił wtedy: „Chłopie, Ty się nie martw, damy wszyscy radę. Głowa do góry i maszerujemy”… Byliśmy gotowi na 25 lat, tylko co by się stało po tych 25 latach? Odsiedziałby swoją karę, wyszedłby na wolność za zbrodnię, której nie dokonał i miałby piętno pedofila, a my jego rodziny – dodają bracia.

Polecane

Może Cię zainteresować