×

Awantura o toaletę w Gdańsku. Kobieta skarży się na skandalicznie wysoką cenę

Awantura o toaletę w Gdańsku. Pani Agata przekonała się, że skorzystanie z restauracyjnej toalety może stanowić spore wyzwanie. Gdy usłyszała, ile ma zapłacić, była w szoku.

Awantura o toaletę w Gdańsku

Chociaż sytuacja wydaje się prozaiczna i błaha, jak na dłoni pokazuje, że jesteśmy mocno na bakier ze zwykłą życzliwością i wyrozumiałością we wzajemnych relacjach. Historię pani Agaty opisał portal trojmiasto.pl. Zaczęło się niewinnie, a skończyło… awanturą.

Zmagam się ostatnio z zapaleniem pęcherza i w drodze na spotkanie z przyjaciółką pilnie potrzebowałam skorzystać z toalety. Nie widziałam żadnej publicznej toalety, a akurat przechodziłam obok restauracji sprzedającej kebaby i pizze vis-à-vis dawnego kina Krewetka, więc pomyślałam, że spróbuję tam

– opowiada pani Agata.

Kobieta podkreśla, że sama pracuje w restauracji i nigdy nie odmawia przechodniom skorzystania z WC. Chociaż mówi się, że karma wraca, do pani Agaty nie wróciła, a przynajmniej nie w tym przypadku.

Gdy przekroczyłam próg restauracji, nikogo nie było w środku, dlatego do WC weszłam bez pytania

– kontynuuje kobieta.

Gdy wyszła z toalety, spotkała dwóch pracowników restauracji. Spotkanie zdecydowanie nie należało do najmilszych.

„Zaczęli ze mnie kpić”

Mężczyźni (jeden z nich prawdopodobnie był właścicielem restauracji), byli bardzo nieprzyjemni wobec napotkanej kobiety.

Pierwszy burknął do mnie, czy jestem analfabetką i nie umiem czytać, gdyż toaleta jest czynna dla klientów restauracji. Szybko próbowałam wytłumaczyć sytuację, ale moje próby przeprosin spełzły na niczym, gdyż panowie zwyczajnie zaczęli ze mnie kpić. Dorzucili mi na dodatek, że nawet nie spytałam o pozwolenie. Przyznałam im rację, jednak gdy wytłumaczyłam, że nikogo nie było w środku, zarzucili mi kłamstwo

– relacjonuje pani Agata.

Po słownych przepychankach kobieta usłyszała, że musi zapłacić za toaletę. Mocno się zdziwiła, gdy mężczyźni zażądali… aż 10 złotych!

Powiedziałam, że nie zapłacę, bo cena jest z kosmosu, wtedy jeden z mężczyzn stanął w drzwiach i lekko mnie odepchnął, uniemożliwiając mi wyjście. Miałam wrażenie, jakby ten pan czerpał sporą satysfakcję z faktu, że wygrał z drobną nastolatką. Ostatecznie za toaletę zapłaciłam, ale stresu, jakiego się najadłam w związku z zaistniałą sytuacją, nie życzę nikomu

– kończy kobieta.

Manager restauracji potwierdził w rozmowie z portalem, że doszło do takiej sytuacji. Jednak jego zdaniem 10 zł za skorzystanie z toalety nie jest wygórowaną ceną, ponieważ „wszystko kosztuje”: woda, czyszczenie toalety, płyn do dezynfekcji, papier toaletowy. Manager dodał także, że kobieta zapłaciła dopiero, gdy zagroził wezwaniem policji.

Która ze stron sporu ma rację?

Jeśli nie jest się klientem restauracji, zazwyczaj trzeba więcej płacić za skorzystanie z toalety, ponieważ restauratorzy chcą w ten sposób odstraszyć niechcianych gości, którzy przychodzą jedynie w celu załatwienia potrzeb fizjologicznych. Ale sposób, w jaki pracownicy restauracji potraktowali kobietę, pozostawia wiele do życzenia. Czy nie byłoby prościej, gdybyśmy na co dzień mieli dla siebie więcej empatii?

*Zdjęcia mają charakter poglądowy
Fotografie: Wikipedia (miniatura wpisu), Pixabay

Może Cię zainteresować

zamknij