Policjant zatrzymał mężczyznę, który wyglądał jak jego syn. Po chwili dostrzegł, co wiózł w aucie

Utrata dziecka, nieważne z jakiej przyczyny zawsze jest dla rodzica czymś niesamowicie bolesnym. Dlatego dla pewnego policjanta spotkanie z jednym mężczyzną było niezwykle istotne…

Zatrzymany przez policję

William Jazwinski jechał pewnego słonecznego poranka swoją ciężarówką, kiedy w lusterku wstecznym zobaczył za sobą policyjny radiowóz. Został zmuszony do zatrzymania się na poboczu. Wydało mu się to dziwne, bo był pewien, że nie przekroczył prędkości.

Podziękowania

Kiedy oficer wyszedł z radiowozu i podszedł do Williama, okazało się, że miał rację. Nie chodziło o wręczenie mandatu, wręcz przeciwnie… Policjant chciał podziękować Williamowi za jego służbę wojskową, młody mężczyzna od razu zrozumiał, że w czasie jazdy oficer zauważył naklejoną na jego samochodzie naklejkę.

Zmarły syn

Policjant był niesamowicie wzruszony tą chwilą, zwłaszcza, że jego syn, który był na misji w Iraku, już z niej nie powrócił. Okazało się, że William również służył właśnie tam. Wtedy Martin bardzo się przed nim otworzył i opowiedział jak trudno było mu się pogodzić ze świadomością, że już nigdy nie zobaczy swojego dziecka.

To było im potrzebne

Na domiar wszystkiego William był niesamowicie podobny do zmarłego Jacka. Kiedy Martin zobaczył na desce rozdzielczej taką samą flagę, jaką otrzymał po śmierci syna, już nie potrafił opanować łez. Poprosił Williama, aby ten wysiadł z pojazdu i mocno go uściskał, płacząc przy tym jak dziecko. Były żołnierz również się popłakał. Sam był właśnie objęty programem rehabilitacji pourazowej. On również potrzebował takiego doceniania i wsparcia. To spotkanie było potrzebne obu mężczyznom.

Nic nie dzieje się przez przypadek!