Wstydziły się swoich blizn i często je ukrywały. Mimo to w końcu odważyły się je pokazać

Raczej mało kto lubi chwalić się swoimi bliznami, które przypominają nam o smutnych wydarzeniach lub złych decyzjach z przeszłości. Często osoby z takimi znamionami są postrzegane jako brzydkie, niebezpieczne, osoby które chcą coś ukryć lub wstydzą się swoich czynów. Jednak pewna fotografka pochodząca z Londynu stara się zmienić postrzeganie na ten temat. Sophie Mayenne w swoim fotograficznym projekcie „Behind The Scars”, celnie ukazuje historię ludzi i ich blizn.

Artystka tak mówi o swoich pracach:

Jako fotografa zawsze pociągała mnie surowa i nieretuszowana praca, takie zdjęcia zawsze są bardziej autentyczne i ukazujące realne życie. Kiedy rozpoczynałam projekt, myślałam, że jeśli uda mi się zmienić coś w życiu przynajmniej jednej osoby, to już odniosę ogromny sukces. W miarę rozwoju projektu mam nadzieję, że dotrze on do większej liczby osób i nadal będzie miał pozytywny wpływ.

Sophie ma nadzieję, że coraz więcej osób będzie chciało wziąć udział w projekcie i opowiedzieć swoją historię, która czasami dotyczy psychicznej traumy lub zrzucenia z siebie ciężaru niepewności. Fotografka ma nadzieję, że jej zdjęcia są niczym terapia dla tych, którzy stają przed jej obiektywem.

#1 Agnes

W 1997 roku, gdy miałam 7 lat, przeżyłam wybuch gazu. Poddano mnie 27 operacjom rekonstrukcji ciała. Zawsze będę czuła się dobrze z moimi bliznami, dla mnie są piękne i opowiadają historię, o tym że jestem wyjątkowa.

#2 Maya

Ostatnie miesiące były niezwykle trudne, ponieważ stan mojej skóry znacznie się pogorszył. Gdy miałam 18 miesiący, zdiagnozowano u mnie pęcherzowe oddzielanie się naskórka. Przez cały ten czas z łatwością mogłam schować moje blizny i żyć jak normalna osoba, ale w tamtym roku mój stan gwałtownie się zmienił i przez to nie mogę robić wielu rzeczy, które wcześniej były normą. Przez większość czasu moja pewność siebie i poczucie własnej wartości w ogóle nie istniały. Dużą część dnia spędzam na radzeniu sobie ze skórą i całym cierpieniem oraz bólem, jaki mi sprawia. Ale teraz, bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, muszę sobie przypomnieć, że wciąż jestem tą samą osobą. Wciąż jestem piękna i to, jak będę wyglądać do końca mojego życia, nie definiuje mnie jako człowieka. Te rany będą ogromną częścią mnie, ale nie pozwolę im przejąć kontroli nad moją przyszłością. Epidermolysis Bullosa (EB) to bardzo rzadka choroba i mało osób o niej wie, dlatego publikuję to zdjęcie nie tylko dla siebie, ale także dla tych wszystkich osób, które również chorują. To właśnie z powodu braku świadomości tak mało funduszy idzie na finansowanie badań, które pomogłyby ludziom cierpiącym na to schorzenie. Denerwuje mnie fakt, że najprawdopodobniej nigdy nie będę miała możliwości poprawnego leczenia, jednak mam nadzieję, że w przyszłości dzieci będą miały dostęp do odpowiednich leków i terapii. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej na temat tej choroby, wystarczy że wpiszesz jej nazwę w wyszukiwarkę.

#3 Mercy

Moje blizny pochodzą z pożaru wywołanego przemocą domową. Kiedy zostałam poparzona miałam zaledwie 29 lat i przez długi czas, życie było dla mnie ciężką podróżą. Nie mogłam pogodzić się ze swoim wyglądem. Pocieszam się tym, że dzięki moim ranom zdaję sobie sprawę, kim tak naprawdę jestem. Nazywam je najcenniejszą i najdroższą biżuterią jaką posiadam. Przeżyłam, a jeśli moje zdjęcie i odsłonięcie blizn może komuś pomóc, to będzie to dla mnie najlepszym życiowym osiągnięciem.

#4 Megan

Kiedy miałam 14 lat uratowałam bezpańskiego konia, którego nazwałam Fly. Od razu się w nim zakochałam. Pewnego poranka, kiedy karmiłam konie na pastwisku (robiłam to każdego dnia), Fly próbował kopnąć innego konia, który stał za nim, lecz spudłował i uderzył mnie prosto w twarz. Na początku byłam w szoku, byłam młoda i sama. Czułam jak moja twarz pokrywa się krwią. Dziś, po wielu wizytach w szpitalu, moja blizna jest po prostu częścią mojej twarzy. Od czasu wypadku minęły 4 lata. Rana znajduje się na mojej kości policzkowej, dlatego jest łatwo zauważalna, ale gdybym miała możliwość usunięcia jej z twarzy, nigdy bym tego nie zrobiła. Piękno polega na tym, że nie jesteśmy tacy sami!

#5 Chloe

Zaczęłam się samookaleczać, gdy miałam 13 lat. Ten problem z czasem się pogłębia i wyrządzasz sobie coraz to większą krzywdę, o której na samym początku nawet nie myślałeś. To prawda, że jest to uzależnienie. W pewnym momencie dowiadujesz się, że żadna operacja plastyczna nie pomoże Ci wrócić do normalnego wyglądu, więc jedyną rzeczą, jaką możesz zrobić, jest pokochanie swoich blizn aż całe negatywne wspomnienia związane z samookaleczaniem, wreszcie staną się mniejsze. Moje blizny opowiadają moją historię, nigdy nie pozwolę, aby ktoś inny oceniał mnie ze względu na moje rany.

#6 Barbara

W 2014 roku zdiagnozowano u mnie naczyniakomięśniaka piersi, rzadkiego i agresywnego raka. 3 operację i 2 chemioterapie później zaczęłam nosić te blizny. Moja ostatnia operacja polegała na całkowitym usunięciu mostka oraz czterech żeber, które zostały zastąpione cementem chirurgiczny. Dodatkowo musiałam przejść przez przeszczep skóry. Przez długi czas wstydziłam się tych blizn. Dokumentują one moją podróż, odwagę i siłę, której myślałam, że nie mam. Niedawno dowiedziałam się, że rak powrócił. Zadziwiające jest to, że czuję ogromny spokój.

#7 Sam

Mając 14 lat bawiłam się pistoletem ręcznym, który doprowadził do tego, że wylądowałam na wózku. Pomimo tego, co możecie sobie myśleć, nigdy nie patrzyłam na to w ten sposób, że stałam się ofiarą. Moje psychiczne i fizyczne blizny sprawiają, że jestem silniejsza. Chciałam być tenisistką, więc zostałam tenisistką. Chciałam zostać modelką i zgadnijcie… Zostałam modelką. Jako modelka w świecie mody reprezentuje ludzi, którzy mają pewne ograniczenia, ale nie są ograniczeni. Oni kochają, walczą, wygrywają i przegrywają. Są prawdziwi. Mam nadzieję, że moja historia pomoże im zobaczyć, jak piękni są i jak bardzo duże mają znaczenie.

#8 Iris

Dziś jestem silną i niezależną kobietą, a to wszystko dzięki mojej mamie i temu, co się stało. To wszystko jest częścią mojego życia. Zaczęło się, gdy miałam 5 miesięcy i spałam, a obok mojego łóżeczka rozpętał się pożar. Straciłam wtedy dwa palce. Musiał minąć rok, abym wyzdrowiała oraz 25 lat, abym to zaakceptowała. Przeszłam przez niezręczne podawanie rąk nowo poznanym osobom, dziwne spojrzenia, szepty dzieci i ukrywanie się przed tym wszystkim. Ze względu na to, co się stało, zawsze używałam drugiej ręki. Moja mama wychowała mnie na wojowniczkę i nie boję się tego, kim jestem. Nie zamierzam się chować, pomimo tego, że to wciąż boli i ciężko jest to zaakceptować.

#9 Lucia

Urodziłam się z pięcioma dziurami w sercu i pierwszą operację musiałam przejść mając zaledwie 2 tygodnie. Drugi zabieg na otwartym sercu miałam w wieku 2 lat, a trzecią w wieku 26 (czyli sześć miesięcy temu) – jej przyczyną był fakt, że moje serce jest za duże. Cóż za ironia, mam za duże serce psychicznie i fizycznie! Przez całe życie mam sercowe problemy, a moje blizny przypominają mi o tym, że jestem silna i potrafię zrobić wszystko. Gdy byłam mała moi rodzice bali się, ale mając trzecią operację zrozumiałam, że jestem odważna, a blizny dodają mi urody. To właśnie ukazuje całą mnie. Mając „otwarte serce” to prawdziwy dar, a moje było otwarte aż trzy razy! Zamierzam nigdy więcej nie użyć słowa „blizny” jako czegoś brzydkiego, lecz jako coś pięknego.

#10 Michelle

Miałam 15 operacji, guza mózgu, przebite jelito, torbiel w mózgu i stan nazywany Hydrocephalus. Dorastałam z myślą, że moje ciało jest inne, aż któregoś dnia założyłam bikini i spotkałam się ze wzrokiem szoku i żalu. Myślałam, że jedynym rozwiązaniem jest schowanie blizn i unikanie rozmów na ich temat, ale tym, co mnie uleczyło, było przeciwieństwo takich działań. W wieku 21 lat w końcu zaczęłam akceptować rany i to jak wygląda moje ciało. Dlatego zdecydowałam się zgłosić do tego projektu, ponieważ wiedziałam, że nie jestem jedyna. Nie chcę, żeby ktoś się czuł odizolowany w swoich zmaganiach z chorobą fizyczną i przewlekłym bólem.