Matka dwójki dzieci opisała przebieg aborcji. Nie brakowało w nim szczegółów i zdjęć

Niedawno w sieci zawrzało. Wszystko za sprawą tego, czym podzieliła się fotografka Esther Mauersberger, matka dwójki dzieci. Na co dzień robi zdjęcie zadowolonym młodym parom, przyszłym mamom i ich dzieciom. Jednak tym razem na Instagramie podzieliła się prywatą, o której zrobiło się głośno.

Kontrowersyjna treść, delikatny temat i wiele komentarzy

Wszystko za sprawą podzielenia się swoją historią. Zdecydowała się na usunięcie ciąży i podzieliła się tym z ludźmi, którzy ją obserwują. Mówi o wszystkim tym, co przeżywa. Jedni uważają, że to nie powinno mieć miejsca, inni jej kibicują. Czy to odpowiednie miejsce na tego typu zwierzenia? Czy w takim razie nie ma tematów tabu i niedługo można będzie dzielić się dosłownie wszystkim w Internecie? Niech każdy sam odpowie sobie na te pytania, zaznajamiając się z historią kobiety.

Przygotowałam sobie kąpiel. 18 godzin po zażyciu pierwszych tabletek poronnych zaczęło się krwawienie, które wieczorem się nasiliło. Czuję się niespokojna. Szybko się poruszam i mam wrażenie, jakbym była chora. Bałam się, że stracę kontrolę nad moim ciałem, ale tak się nie stało. Wracam do toalety. Czuję parcie i z mojego ciała wydostaje się różowa bańka. (…) Stoję z moją przyjaciółką na balkonie i jestem szczęśliwa. Czuję się odważna i silna.

Jestem zmęczona, ale czuję ulgę. Nareszcie czuję się wolna i silna. Świadomie podjęłam decyzję.

Sama fotografka przyznała, że nie była gotowa na trzecie dziecko i jest zawiedziona, że antykoncepcja, którą wybrała z partnerem nie zadziałała. Zdecydowała się pokazać zdjęcia i swoje emocje, aby zjednoczyć się z innymi kobietami, które są w tym samym miejscu.

Tylko czy Instagram to miejsce na dzielenie się tak intymnymi sprawami?