Serduszko jej dziecka przestało bić w 4 miesiącu. Była zmuszona urodzić martwe maleństwo

Natalia i Radek poznali się na studiach. Minęło trochę czasu zanim postanowili być razem. Ona właśnie kończyła dietetykę, on był lektorem angielskiego na uczelni, gdzie studiowała, więc nie chcieli jeszcze ujawniać swojego związku. Planowali ślub. Szczęśliwa para podróżowała, spotykał się z przyjaciółmi.

Po dwóch latach zdecydowali się na dziecko. Nie musieli czekać długo, bo już w trzecim miesiącu starania się, pojawiła się upragniona kreska.

Ginekolog potwierdził, że widać już serduszko, więc postanowili oznajmić radosną wiadomość rodzinie.

Pojawiły się mdłości i zawroty głowy, ale Natalia wiedziała jak sobie poradzić. Kolejna wizyta wypadała w 12 tygodniu ciąży. Lekarz prowadzący robiąc USG tym razem milczał. Wystawił skierowanie na USG genetyczne, z lepszym obrazem. Powiedział coś o przezierności karkowej płodu. Poinformował małżonków, że widzi pewne nieprawidłowości w budowie serca.

Na szczegółowym zdjęciu USG widać było budowę serca płodu. Natalia potraktowała tę informację jak wyrok. Serduszko ich dziecka miało jedną komorę i jeden przedsionek. Przerażona zapytała jedynie, czy jest szansa dla jej maleństwa. Lekarz powiedział, że tak, ale muszą ja wysłać do szpitala w Białymstoku na badania genetyczne. Opowiedział o amniopunkcji, na czym polega zabieg i do czego będą potrzebne wyniki tego badania.

Pojechała sama. Radek powiedział, że poradzi sobie sama, bo on musi pracować. Gdy dotarła na miejsce, położna poprosiła ją o przygotowanie się do badania. Jeszcze raz opowiedzieli jej o zabiegu amniopunkcji i o ryzyku, jaki za sobą niesie. Dodali, że powinni najpierw zrobić USG. Leżała na kozetce i zastanawiała się, dlaczego to badanie tak długo trwa.

Do pokoju przychodzili inni lekarze i patrzyli na monitor. Kobieta widziała dziecko. Jeden z lekarzy dostrzegł płeć. Natalia spodziewała się dziewczynki.

Miała wrażenie, że nikt na nią nie zwracał uwagi. Pojawiały się nowe osoby. Gdy wszedł do pokoju badań ordynator, nakrzyczał na innych lekarzy. Zwrócił się do Natalii, czy potrzebuje usiąść, podał jej szklankę wody.

Dziewczyna rozpłakała się, bo słyszała rozmowy. Ordynator przeprosił ją za tę sytuację. Powiedział, że to studenci i uczyli się czegoś nowego, gdyż jej przypadek jest rzadko spotykany.

Tak, Natalii ciąża to ciekawy przypadek dla medycyny.

Ordynator podejrzewał, że może być to Zespół Downa z rzadką budową serduszka. Poprosił, aby pozwoliła mu zrobić zdjęcia USG w celach naukowych. Zgodziła się. Bez komplikacji pobrano płyn owodniowy do dalszych badań. Amniopunkcja przebiegła pomyślnie.

Ordynator zaproponował jej, że może zostać w szpitalu, nawet do rozwiązania, ale Natalia chciała wrócić do domu. Lekarz dodał, że jeśli dziecko dożyje porodu, podłączą je pod aparaturę podtrzymującą życie.

Natalia wróciła do domu zdruzgotana. Opowiedziała o wszystkim Radkowi, który zamknął się w sobie. Dodał jedynie, jak on to wszystko wytłumaczy rodzinie.

Dziecko umarło w 16 tygodniu ciąży. Maleńkie serduszko było za słabe.

Zgon płodu stwierdził lekarz prowadzący i skierował Natalię do szpitala na wywołanie porodu. Radek odwiózł ją i zostawił w rejestracji. Leżąc w pokoju z innymi ciężarnymi, nie mogła słuchać o tym, że zebrały już wyprawkę, że złożone łóżeczka czekają w dziecięcych pokoikach. Często spacerowała po korytarzu szpitalnym. Kładła rękę na widocznym już brzuchu.

Zamykała oczy, gdy słyszała na porodówce płacz innych dzieci. Jej córeczka nie będzie płakała, gdy się urodzi.

Lekarze stwierdzili, że jej ciało nie chce oddać dziecka, a proces rozkładania się płodu już się rozpoczął. Musieli ratować Natalię. Dostała kroplówkę z oksytocyną. Nie podziałała. Położyli ją na łóżku i domacicznie wszczepili przewód podając oksytocynę domięśniowo.

Pierwsze skurcze poczuła po 4 godzinach. Gdy to zobaczyła jedna z położnych, przytuliła ją mocno.

Powiedziała, że już nadszedł czas i poprosiła, aby Natalia zaczęła przeć. Trzymała ją za rękę uspokajając.

Dziecko było maleńkie. Mieściło się na dłoni. Położna zawiadomiła lekarza i zawieźli Natalię na salę operacyjną, aby pod narkozą wyczyścić wszystko. Dziewczyna poprosiła, żeby nadali dziecku imię Anastazja.

Radek winił ją, że urodziła mu martwą córkę. Podpisał zgodę na przekazanie ciała ich dziecka na badania, nie mówiąc o tym Natalii.

Gdy kobieta po powrocie do domu zasypiała, szybko budziła się, bo wydawało jej się, że słyszy płacz maleństwa. Wiedziała, że powinna się podnieść i żyć dalej. Żałobę przeżywała wewnętrznie. Podczas jednego z samotnych spacerów pochowała w ziemi test ciążowy.

Czas leczy rany – słyszała często od członków rodziny. Przecież możesz mieć jeszcze drugie dziecko.

Porady i nietrafione pocieszenia pogarszało sytuację. Natalia nie chciała mieć drugiego dziecka. Pragnęła trzymać w objęciach Anastazję. W całej sytuacji pomogła jej przyjaciółka, która również poroniła i rozumiała co Natalia przeżywa. Kobieta napisała w swoim pamiętniku: „Nie patrzę Anastazji w oczy, nie bawię się jej włosami, nie czuję jej słodkiego zapachu, nie widzę, jak się uśmiecha”.

Wyniki badania genetycznego przyszły po 3 miesiącach. Nikt nie był winny tej tragedii. Podział komórkowy. Zadecydowała natura.

Pomimo tej informacji, Radek nadal ja obwiniał i nie chciał rozmawiać na ten temat. Widziała, że przeżywa całą tę sytuację, ale milczał.

„Zanim ukształtowałem się w łonie matki, znałem cię (…)” (Jr1)

15 października obchodzony jest Dzień Dziecka Utraconego. Terminowa ciąża licząc od pierwszego stycznia miałaby swoje rozwiązanie właśnie w tym dniu. Dzień ten obchodzą rodzice, którzy stracili dziecko nie tylko poprzez poronienie. Każda rodzina, którą dotknęła tragedia, właśnie 15 października wspomina swoją pociechę. Na takich spotkaniach pojawiła się również Natalia. Tam poznała Grzegorza, który w wypadku stracił żonę i maleństwo.

To było 10 lat temu. W tym czasie Radek wyprowadził się, a ona nie miała siły walczyć o utrzymanie związku.

Teraz Natalia nie jest sama. Ma cudownego i wyrozumiałego męża. Urodziła zdrowego synka. Gdy trzymała go pierwszy raz w ramionach, jedna z położnych zapytała się, czy to jej pierwsze dziecko? Natalia jedynie się uśmiechnęła. Zawsze będzie myślała, że ma dwoje dzieci.

*Zdjęcia mają charakter poglądowy